REDUKCJA
Przewalone 12h wykładów z tego kursu na trenera...
Dietetyka - żenada, wiedza z lat 90.
Mit za mitem.
Jedyne co przydało się mi oraz kumplowi to stretching i ćwiczenia z gymstick'em.
Jutro 8h anatomii, a w poniedziałek
CHEAT DAY.
Kumpel ocenił, że po tygodniu progres jeszcze większy, jeszcze więcej smalcu zlazło.
Brzuch suchy, a z nóg zaczyna ładnie lecieć. Skosy też coraz lepiej i na klatce mniej fetu.
Co do kursu - nie rozumiem jak ludzie bez żadnego pojęcia mogą się brać za to...
Nie wiedzą jaka jest preferowana podaż białka dla sportowca trenującego siłowo,
a jaka dla Jasia, który chce tylko schudnąć i nie trenuje na siłce.
O błonniku wiedzą tyle co nic. O rozpuszczalności witamin też.
Jak była mowa o witamina A D E i K to jakaś geniuszka spytała co to za witamina "i"
Prawie godzinę pytali się czy można pić wodę 30 min przed posiłkiem i w trakcie
i po treningu.
Wyszło niby na to, że nie pijemy 30 min przed posiłkiem, nie pijemy w trakcie, pijemy 30 min
po posiłku, a typiara (jak tylko się odezwała to płakałem) spytała czy możemy pić wodę MIĘDZY POSIŁKAMI.
Nie kurdeeeeeee, nie pijemy w ogóle wody.
Ani to najmniejszego pojęcia nie mają, ani wyglądu ani nic...
Białka max 30g na posiłek chyba, że stosujemy sterydy to można więcej.
Na szczęście jutro mamy anatomie co na pewno mi i kumplowi się przyda bo z tego
jesteśmy nogami.
Ale ogólnie spoko poza tą dietetyką.
Byle do poniedziałku.
No i na dodatek wróciłem mega głodny, wchodzę do kuchni a mamuśka "Konrad, zostawiłam ci 5 naleśników twoich ulubionych i duży kawałek tortu" - no myślałem, że ocipieye
Wziąłem swój twaróg z cynamonem i słodzikiem i białko w prochu z mlekiem
i oglądam cheat day challange...
Jutro po wykładach lecę spompować bary i klatkę.
Niech w poniedziałek w trakcie czita się wypełnia moja klatunia
Zmieniony przez - Cayek w dniu 2017-03-25 21:22:08