Dzień 9. Jest dobrze. Po wczorajszym kryzysie dziś odżyłem na nowo. Wczoraj do wieczora miałem doła, nawet miałem małe myśli żeby przerwać, nie czułem głodu ale miałem niewyobrażalne fantazje smakowe (kiełbaski, kotleciki, sosiki, ciasta, ciastka, brak chęci na słodycze-batony, czekolada i napoje gazowane). Dziś jestem już po porannej kawie, myśle że dam radę dotrzymać. Jedyną wadą tej diety jest to że jak dla mnie to jedzenie jest jałowe (wszystko robione w piekarniku w folii aluminiowej bez soli), ale to tylko moje odczucie. Po porannym ważeniu -5kg. Myślę o tym, żeby po diecie wprowadzić własną dietę. Chodzi o to żebym jak najmniej dostarczał organizmowi węglowodanów. Znalazłem w innym wątku fajny kalkulator żywieniowy, polecam go serdecznie gdyż można sobie samemu skąponować dietę i wybrać ulubione potrawy. Oto link www.dpv.go.pl
Pytanie do Joggera:
Czy najleprzym sposobem aby przedłużyć efekt wycieczki do Kopenhagi jest ograniczenie węglowodanów? Zbilansowanie ilości zjadanych kalorii? Aktywny tryb życia? (szczególnie chodzi mi o te węglowodany, bo już sobie planuje dietę niskowęglowodanową)
Pozdr
Pytanie do Joggera:
Czy najleprzym sposobem aby przedłużyć efekt wycieczki do Kopenhagi jest ograniczenie węglowodanów? Zbilansowanie ilości zjadanych kalorii? Aktywny tryb życia? (szczególnie chodzi mi o te węglowodany, bo już sobie planuje dietę niskowęglowodanową)
Pozdr
ale na pierwszym miejscu unikanie w/w prostych - cukru, białej mąki i wyrobów je zawierających.

)
