Z tego co wyczytalam przyprawiac mozna tylko nie solic albo tylko symbolicznie. Ale niech mnie ktos poprze w tym bo ekspertem nie jestem. Ja przyprawiam. Jasne ze to tylko kilka dni i mozna wszystko przetrwac- lacznie z jedzeniem styropianu
Ale po co jesli mozna jesc calkiem smacznie? Nie widze sensu w utrudnianiu sobie na sile zycia hehehe
I tak sa takie dni (jak dzisiaj -4 dzien) kiedy z tego zestawu trudno cokolwiek wymyslic hehehe. Mam na mysli jak polaczyc marchewke, jajko i serek? Tym bardziej ze nie jestem milosnikiem bialego sera (na szczescie serek wiejski zjem). Z owocow i jogurtu zrobie koktail tak jak wiele osob juz tutaj robilo. Mysle tylko o tym ze jutro bedzie lepiej
bo bedzie ryyyyybka.
A Ty na ktorym dniu jestes?
Ale po co jesli mozna jesc calkiem smacznie? Nie widze sensu w utrudnianiu sobie na sile zycia hehehe
I tak sa takie dni (jak dzisiaj -4 dzien) kiedy z tego zestawu trudno cokolwiek wymyslic hehehe. Mam na mysli jak polaczyc marchewke, jajko i serek? Tym bardziej ze nie jestem milosnikiem bialego sera (na szczescie serek wiejski zjem). Z owocow i jogurtu zrobie koktail tak jak wiele osob juz tutaj robilo. Mysle tylko o tym ze jutro bedzie lepiej
bo bedzie ryyyyybka.
A Ty na ktorym dniu jestes?
, ja natomiast kiedy znalazlam te diete, to w wiadomosci a propos przyprawiania bylo napisane tak: "EWENTUALNE przyprawy: sol i pieprz". Coz, ja ekspertem nie jestem ale jak sie za cos biore, to na serio i zawsze sie trzymalam tych zasad w kopenhaskiej. Nie mowie, ze mialam racje! Ale skoro byly bardzo ladne efekty...