Hej :)
I ja jestem w 2 dniu kopenhaskiej. Wczoraj było bez większego bólu, trochę poburczało w brzuchu rano i po kolacji. Dzisiaj natomiast całe przedpołudnie i popołudnie do 14 /do lunchu/ było tragiczne. Myślałam, że nie dojdę z zakupami do domu, tak mi było słabo. Przyszłam, siadłam na kanapie i nie wiedziałam, czy mam robić jedzenie, czy iść spać, bo nie miałam siły się ruszyć ;)
Po obiedzie/kolacji dzisiejszej jestem trochę głodna, ale nic dziwnego, skoro musiałam ją zjeść o 17.15. Tak mi dziś jedynie czas pozwalał, miałam wybór - 17, albo teraz, a będąc na diecie o 21 już nie jem.
Jest jednak kilka wykroczeń, na które sobie pozwalam: po pierwsze - przestawiłam sobie dzień 2 i 4 diety. Dziś jest piątek, w piątki nie jem mięsa, a w kopenhadze dają szynkę i mięcho na dodatek. Zjadłam dziś więc wg 4 dnia diety, a w niedzielę zrobię jedzonko z 2 dnia. Co wy na to? Czy to bardzo zmienia właściwości diety?
Poza tym pozwalam sobie na colę light i słodzik - jestem do tego tak przyzwyczajona, że trudno mi bez tego wytrzymać, a szczególnie na diecie. Do tego niezbyt lubię czystą wodę. Piję więc duuuużo herbaty, dużo coli light i trochę coli ;)
Biorę
witaminy i mikroelementy w kompleksie, L-Karnitynę [w kompleksie z L-ornityną i L-argininą], skrzyp z pokrzywą, a dodatkowo jeszcze magnez, jod i chrom. Szpikuję się nieźle wspomagaczami, bo nie chcę zemdleć na ulicy ;) Dzisiaj chyba niewiele brakowało. Za to po kolacji rozpiera mnie energia :)
Na jutro sprowadzą mi w aptece L-glutaminę, więc jest szansa, że nie padnę :P
Mam do zgubienia ok. 10-12 kg, chcę zacząć na kopenhaskiej, a później to, co zostanie, spalić na dietce 1000 kcal, rowerze i aerobiku. Chciałam zapisać się już teraz na zajęcia, ale jeśli będę się czuła przez najbliższe 2 tyg. tak, jak dzisiaj, to nie da rady żadnej aktywności fizycznej wprowadzić.
Co ciekawe nawet nie tyle o głód chodzi, bo ten jest do przeżycia, ale o uczucie słabości, zmęczenia, senności, spadek koncentracji i zawroty głowy.
Tak trochę, jakbym na bani była

Przynajmniej takie są moje objawy :P
Mam doświadczenie z odchudzaniem, schudłam rok temu 26 kg, z czego 8 kg wróciło, kiedy dopadło mnie obżarstwowo-poświąteczne jojo.
Nigdy jednak na kopenhaskiej nie byłam, przyznam, że tylko wizja szybko zrzucanych kg mnie do tej diety przyciągnęła. Za plus uważam ścisły jadłospis - gdy go nie mam, łatwo sięgnąć 'tylko po kostkę czekolady', a kończy się wiadomo jak ;)
Jutro dzień 3. Najgorszy? Dzisiaj ostatkiem sił stwierdziłam, że jak jutro ma być gorzej, to nie jestem sobie w stanie tego wyobrazić... ;)
Czy jest ktoś, kto pociągnie ze mną? :)