Widzę, że watek "różnych szkoł żywieniowych" się rozwinął. Tym samym wraz z moim powrotem do tematu go zamykam. Dziękiuję natomiast za słowa uznania dla podejścia, które prezentuję, to budujące dla mnie jako dietetyka i prywatnie - również.
Nie chcę natomiast komentowac opowieści o tym, ze ktoś zjadł jedną kromkę chleba i mu przy było kilka kg... Myślę, że nie wymagają one komentarza tylko dystansu i logicznej refleksji.
No i przypominam, że w pierwszym poście w tym dzienniku prosiłem by nie robić z niego topiku konsultacyjnego. Jeśli chodzi o moje zdanie: BCAA i leucyna są dziś przeceniane. Jesli chodzi o działanie antykataboliczne to prawdopodobnie
BCAA w trakcie treningu można zastąpić glukozą. Ja sugeruję BCAA przed / w trakcie treningu wtedy gdy posiłek przedtreningowy był ubogi w białko lub był spożyty kilka godzin przed wysiłkiem. I nie do końca zgadzam sięz treścią cytatu z posta nade mną
Poza tym to aktualnie:
- ważę 91,4kg (od poczatku redukcji niecałe 2kg spadku)
- 81cm w talii (od początku redukcji spadek 2 - 3cm),
- bf maszyna pokazuje na poziomie 9%
Weekend był żywieniowo ciężki, w zasadzie ani jednego domowego posiłku od czwartku wieczór do niedzielnego popołudnia. Starałem się jednak trzymać kcal zachowawczo. Problem polegał na tym, że rozjechałą mi siecałkowicie regularnośc posiłków i jadałem o skrajnie różnych porach co raczej korzystne nie jest. No i posiłki takie prawdziwe to były zazwyczja 2 w ciągu doby, restza - przekąski (czyli np. 25g wheya + 10g migdałow, + mus owocowy + 3 banany + milky way).
Od poniedziałku jednak trenuję, choć w tym tyg siłowo gorzej. Zrzucam to na karb cięzkiego weekendu, który w zasadzie skończyłsię dzis bo wczoraj jeszcze zaliczyłem wyjazd do SFD do Opola. W związku z tym najblizsze 2 - 3 dni to będzie niedosypianie, praca 18h / d i wychodzenie z zaległości.
Zmieniony przez - faftaq w dniu 2016-06-08 15:56:36
Zmieniony przez - faftaq w dniu 2016-06-08 15:57:57