AmidomanChcę spróbować ten tydzień dla wybadania jak się na tym czuję ogólnie.
Uważaj - zabrzmi niegrzecznie - a kogo to obchodzi jak się z tym czujesz?
Odchudzanie to nie są łaskotki i koncert życzeń. Ba! Masz czuć ból ograniczeń i mieć świadomość wyrzeczeń, które są ceną za jakiś tam sukces. Dopóki nie zapłacisz swojej ceny, nie zobaczysz wyników.
Moim zdaniem na pierwszych tłuszczach do bólu brakuje węgli, chleba, owoców (jak jadłem pierwszego grejpfruta, to chciało mi się płakać ze szczęścia) i soli (przekopałem cały Internet szukając zamienników)
Do posiłków siadasz z wyrazem obrzydzenia na twarzy i aż Cię wykręca... A potem to już luz. Pamiętam, że siadałem na balkonie z papierosem, na balkonie obok sąsiad, też z fajeczką i tak sobie gadaliśmy. On popijał kawę z kubka, a ja stopiony smalec.
Jak chcesz przetestować swoją silną wolę, determinację i konsekwencję, to polecam plan, od którego kiedyś zaczynała się kuracja u Konrada Gacy:
6:30 błonnik (z apteki)
7:00; 11:00; 15:00 - 100g karkówki smażonej na smalcu / smalec (dużo jak najwięcej 2/3 kubka) - pomidor 100 g
18:30 błonnik (przez pierwsze 14 dni dwa razy dziennie)
19:00 - 100 g karkówki + smalec
O 7:00 i 19:00 do posiłku zjadasz witaminy. Im mocniejsze tym lepiej.
Zero soli (w tym tej dodanej, np w curry), zero cukru, minimum 4 litry wody.
To jest najbardziej brutalna odmiana tłuszczówki, ale i najbardziej skuteczna. Niesamowicie rwie fat. Warunkiem jest wpieprzanie potężnych ilości smalcu. Jak nie zjesz smalcu, to leżysz i zdychasz w głębokiej apatii.
Teraz przeczytaj to jeszcze raz i pomyśl, czy zdzierżysz taki rygor. Nie namawiam Cię do niczego, ale jakbyś się zdecydował to daj znak. Opowiem Ci jak to przerwać (bo nie można ot tak
) Zważ się i zmierz na początku i po 5 dniach daj znak.
Co do treningu... Tutaj trochę mnie irytuje Twoje podejście, a trochę Cię rozumiem. Ami - uciekasz w jakieś rutyny dla pro (nie wiem czy czytałem jakiś Twój post, w którym nie padłoby magiczne słowo HST), a potrzebujesz zwykłego, najzwyklejszego treningu z dużą ilością powtórzeń i średnimi ciężarami.
Jeszcze raz powołam się na odchudzanie u Gacy. Mój plan wyglądał tak:
- dwa treningi siłowe w tygodniu - pn i pt (na koniec każdego ćwiczenia brzucha - dużo). Każde ćwiczenie w treningu: 4 serie po 10-15 powtórzeń (brzuch i łydki po 25 powtórzeń)
- po każdym treningu siłowym 50-60 minut kardio na rowerze, bieżni albo orbitreku, w tętnie "tlenowym"
- w środy jeden trening aerobowy długi (brzuch + 20 minut intensywnie na orbitreku + 50 minut rower, bieżnia, orbitrek)
- po treningach siłowych białko na mleku - to jedyne ustępstwo od diety dla DT
- po aerobach koktajl białkowo-węglowy, ale nie gainer.
Do tego kategoryczny zakaz robienia więcej, w sensie aktywności fizycznej.
I wiesz co? Szło w dół potężnie.
Myślę, że sam stwarzasz sobie sporo problemów usiłując pogodzić redukcję z robieniem masy. Twój organizm jest już widocznie solidnie zaprawiony w bojach dietetycznych i powinieneś raczej ustawić target na systematyczną redukcję. No i zdajesz sobie sprawę, że każda kolejna redukcja jest trudniejsza?
Niemniej jednak zawsze masz w nas wiernych kibiców
Tylko nie igraj z cierpliwością tłumu i - skoro się zadeklarowałeś - pokaż jakieś efekty dla rozładowania atmosfery
Mnie tam nie kręcą zabawy sylwetkowe, ale macie konkurs, a konkurs to emocje i rywalizacja 
------------------------------------
Сила это способность
http://www.sfd.pl/Kettlebells_Sztanga_Bieganie_Sila_dla_cierpliwych_By_MaGor_Vol3-t1078817.html
------------------------------------
Spis treści i indeksy:
https://dl.dropboxusercontent.com/u/69665444/sfd/pub/dziennik/spis_tresci.html
------------------------------------
http://www.sfd.pl/Pomoc_dla_małego_Igorka__serdecznie_zapraszamy_!-t1022615.html

nie jestem w stanie tego wytłumaczyć. strasznie siła poszła w dół.

