Niestety tak, to mnie widzieliście
A tak zupełnie poważnie to mam załamke,pisałem do Was jeszcze przed samym wejściem do samolotu,że jednak lecę.
Po 4 godzinach siedzenia w samolocie, okazało się że nie polecimy, obiecano nam dodatkowe loty w nocy, bądź z samego rana następnego dnia.Tak więc zostaliśmy razem z żoną i ponad 200 innymi osobami z innych odwołanych lotów do Polski, mdzn.Krakowa, Rzeszowa, Poznania,Gdańska.Spaliśmy na lotnisku a rano okazało się,że żadnych lotów nie będzie
Wyobraźcie sobie, nie które osoby były już 4 dzień na lotnisku bo każdego dnia odwoływano im loty,przecież to jakaś masakra!!
Jak to Polacy, szybko się solidarnie połączyliśmy i zaczął się młyn na lotnisku,walczyliśmy o jeden dodatkowy lot do Polski, który przecież był nam obiecany jeszcze w samolocie.
Jednak władze Ryanair najzwyczajniej w świecie nas olały!!
Po tym jak odwołali lot, niemal cała obsługa Ryanair znikła z lotniska, nikt nie został żeby poinformować nas co dalej.
Poinformowaliśmy telewizją, Polską jak i Irlandzką, polską ambasadę, niestety po ponad 30godzinach walki musieliśmy skapitulować.
Niedawno wstałem, musiałem odespać te dwa dni,święta niestety będziemy musieli spędzić z dala od najbliższych nam rodzin.
Wczoraj po powrocie do domu robiliśmy świąteczne zakupy na stacji benzynowej bo przecież wszystkie super markety były już pozamykane.
Na wigilie zjadłem porcję ryżu i mrożonego dorsza.
No cóż co nie zabije to Cie wzmocni,tego się trzeba trzymać.