Napiszę Ci co robiłem.ja bo po pojawieniu się kontuzji nie poddałem się zupełnie. Otóż po przeczytaniu masy artykułów na temat rotatorów oraz wielu wątków na ten temat na różnych forach wprowadziłem ćwiczenia wzmacniające rotatory na każdym treningu HST. Do tej pory robiłem je również w splicie przed treningiem.klatki i barków. To dodatkowe 7-10minut ale warto uważam.
Co do samego treningu to nie zaprzestałem go zupełnie. Wyeliminowałem ćwiczenia sprawiające ból i poprawiłem.technikę tak, żeby ćwiczenia nie angażujące barku naprawdę go nie angażowały, np biceps ze sztangą - odpadło oszukiwanie w negatywach.
Na barki poszło unoszenie bokiem z lekkimi hantlami, odwodzenie na boki w opadzie a raczej.na ławce do wiosłowania leżąc oraz szrugsy. Te bólu nie powodowały więc było ok.
Na klatkę poszły tylko rozpiętki.bo.wyciskać nie byłem w stanie.
A i rozpięki ostrożnie i ciut mniejszym ciężarem. Wrzuciłem również przenoszenie hantla za głowę w poprzek ławki, co tylko mogło dać jakieś efekty bez bólu.
Wyciąg i wiosło na najszerszy, martwy ciąg oraz przysiady szły normalnie.
Spróbuj co działa na Ciebie, co barku nie obciąża za bardzo powodując dolegliwości bólowe. Z maści używałem diclac ale zero efektu. Maść łączyłem.z głębokim masażem bolącego miejsca, to chyba pomagało bardziej.
Podsumowując najbardziej pomogły ćwiczenia na rotatory oraz kilka miesięcy bez obciążania barku. Bark padł na początku lutego chyba a ja pierwszą w miarę bezbolesną pompkę zrobiłem.w maju chyba. Zawaliłem jednak próbując zrobić pompkę z klaśnięciem.w dłonie. Zrobiłem, ale opad na dłonie był na tyle gwałtowny, że znów z miesiąc musiałem poczekać.
Głupota i pęd do obciążeń. Podoba mi się filozofia i trening Red Alerta -
wstępne zmęczenie mięśni i serie robocze na dużo mniejszych ciężarach. Jak.widać po nim skuteczne.