Co złego to nie ja
Jakoś sobie hehe "żyję", ale jak widać ciężko z czasem
Lukam sobie tylko na forum jak jadę pociągiem, ale nie mam nawet o czym pisać. Nawet michy nie chce mi się wstawiać, bo 1 - nie kombinuję nic aktualnie, 2 - nawet nie mam kiedy zdjęć zrobić i niefotogeniczne te moje potrawy
Ogólnie co u mnie to dalej trochę nauki, ale nie narzekam. Sama poszłam na kółko i nikt mnie do brania udziału w olimpiadzie nie zmusza. Najlepszy z tego jest fakt, że po jednym miesiącu względnie ciężkiej roboty zadania z rozszerzenia chemii organicznej na maturze robię z palcem w nosie
Treningowo ten tydzień zawaliłam. Dopiero dzisiaj pierwsza wizyta na siłce i jednak nie dam rady tak ciągnąć - te 3x/tydz musi być, bo mi tęskno zwyczajnie do tego wysiłku fizycznego :D
Trening słabawy bym powiedziała. Wypiłam kawę przed, ale mimo to złapałam zjazd. Żeby się jutro nie powtarzać to zrobiłam dzisiaj dół.
Pierwsze ćwiczenia żeby trochę krwi napompować, później przysiady, coś na poślady i o. Po 3-4 serie, powtórzenia w granicach 15-20. Ciężarów nie piszę, bo śmieszne
1a. Uginanie leżąc
1b. Prostowanie siedząc
2. Przysiady
3. Bułgary
4.
Wyciskanie na suwnicy
+poślady
Jutro góra i może dogadam się na niedzielę.
Z michy to tak:
1. twaróg, masło orzechowe, wiórki kokosowe, miód, płatki owsiane, wpc
2. 2 jajka, płatki owsiane, rodzynki, oliwa z oliwek, wpc
3. 2 jajka, mąka żytnia, masło orzechowe, wiórki kokosowe, miód, wpc
4. pierś z kurczaka, oliwa z oliwek, makaron, warzywa
Jak widać, w ogóle bez planu. W tygodniu wyglądało to inaczej, dzisiaj jakoś mi się nie chciało liczyć. Starałam się tylko, żeby z wartościowych produktów było. Makaronu w ostatnim posiłku malutko.
No i jednak będę musiała zmienić te węgle z rana tak jak mówiłam i dać je dopiero do drugiego posiłku.
Na razie tyle,
Do jutra i branocka!