29patchodzi mi bardziej czy są częścią jakiegoś makrocyklu budującego np siłę,szybkość, wydolność, technikę?
Ja mam dwie (trzy sprawy), ale się podepnę na chwilę.
To o czym piszesz to podstawa głównych zarzutów wobec kiepskiego boxa. Brak periodyzacji, brak określonych celów, durny kult różnorodności itp. Jednak w szanujących się klubach, z ogarniętym trenerem funkcjonują pewne systemy, które jednak umożliwiają rozwój wybranych cech. Jednak przy takiej intensywności i złożoności ruchów najpierw musi być bezpiecznie i dlatego newbie muszą dostać nowe oprogramowanie ruchowe. O jakości treningu CF decyduje stopień tolerancji w niechlujności techniki. Cała reszta to tylko dodatki.
Moja znajoma instruktorka pisze czasem: "Na moich treningach nie będzie zajazdu dopóki technika nie będzie wyszlifowana." I to ma sens. A jak chcesz zajazdu to dostaniesz burpees, wall-ball shoty, wskoki na pudło, sprinty, skakanki itp. I też zostawi na ziemi.
Gwidu - nie namawiam Cię do rewolucji, ale musisz wiedzieć, że tzw. amerykański swing to coś czym serdecznie odpycha CF.
Nie ma absolutnie żadnego (ani k***a jednego) argumentu za tym ćwiczeniem. Jest tak ch**owe jak przyrządy treningowe z TV Marketu.
Wiesz dlaczego tak dziwnie je czujesz momentami? Bo pogłębiasz konflikty fizjologiczne w obrębie obręczy barkowej. Wyniesienie sztangi nad głowę jest OK, ale tam trzymasz ramiona szeroko i można trochę tej rotacji w stawie barkowym uzyskać. Przy wąskim uchwycie na kettlu musisz ścisnąć ramiona, albo ugiąć stawy łokciowe. Mało tego! Moment kiedy odważnik mija czoło to taki moment, że trzeba poluzować brzuch i plecy, bo inaczej "nie puści" w górę. A ruch nad głową jest totalnie jałowy. Ni to inercyjny, ni to siłowy. A jak próbujesz pozyskać siłę ze stawu ustawionego pod nienaturalnym kątem to dopisz na liście do Św. Mikołaja: "I żebym długo nie musiał czekać w kolejce do ortopedy/chirurga/fizjoterapeuty." Swing nad głowę miałby sens gdybyś wykonywał go jedną ręką. Z tym, że swing jedną ręką nad głowę to... kalekie rwanie.
Lepiej swingować do wysokości cyca, ale za to z totalnym napięciem tułowia i pośladków (oraz najszerszego pleców) niż robić takie kołyski nad głowę. To ch**ostwo jest eksplozywne tylko do połowy.
Kto może robić American Swing / OHSwing / FullSwing / CFSwing? Zaawansowani zawodnicy z mobilnością barków większą niż przeciętna. Kto musi robić to g****? Uczestnicy zawodów CF. Z prostego powodu: w zwykłym swingu nie można orzec kiedy jest "no rep"
Dla potrzeb rywalizacji wymyślono, że ręce z odważnikiem muszą znaleźć się w pionie, a ramię musi minąć ucho. Wiesz czym to się kończy? Połowa zawodników robi gęsią szyję do przodu (oczywiście z "korzyścią" dla całej postawy) i jeszcze powiększa chory kąt.
W krótkich żołnierskich: zostaw to g**** do chwili gdy nie będziesz umiał zrobić 10 OHSquat z ciężarem 40 kg. Dopiero wtedy może będziesz miał wystarczająco mocne i mobilne
barki. Wiem, że i tak nie zostawisz.
Możesz wydrukować tego posta i pokazać swojemu trenerowi. Niech zaprzeczy chociaż w jednym miejscu. Nie chce mi się wklejać dyskusji internetowych, ale uwierz, że kwestia: "Czy swing nad głowę jest rzeczywiście tak ch**owy jak o nim się mówi i dlaczego aż tak?" doczekała się swojej literatury.
Żadna z poważnych szkół KB nie uznaje tego ćwiczenia. Do crossfitu przyszło z jakichś dziwnych sal fitness. Czyli, robiąc swingi nad głowę robisz crossfitness.

Ja mam na to ćwiczenie alergię.
Idę o zakład, że 20 swingów RKC/HS wyssie z Ciebie więcej energii niż 50 swingów nad głowę. Howgh!
Gwidu - wasz Kołcz/Właściciel nie zajmował się kulami u Darka?