Witam, generalnie jestem laikiem na siłowni. Prawie rok aktywnie chodzę na siłownie, dopiero od jakiś kilku miesięcy naprawdę, tzn. z zachowaniem odpowiedniej diety, poprawnie wykonując ćwiczenia itp. Jestem zadowolony z rezultatów, na które naprawdę długo pracowałem ze względu na początkową niewiedzę.
Za kilka tygodni jadę na wakacje, na ponad 2 tygodnie. I tu w zasadzie pojawia się problem :)
Jak ustrzec się tego, żeby nie wrócić z wielką oponą?
Nie piję alkoholu prawie wcale w ciągu roku, ale z roku na rok w wakacje zawsze wychodzi ten moment, że trzeba się odchamić, spożywając przy tym znaczne jego ilości. Generalnie głównie piwo, w ilościach, typu 7,8 dziennie. Ktoś może mi napisać, że mogętego sobie odmówić, ale jest to jednak jakaś odskocznia, a tak jak pisałem cały rok praktycznie zero, więc przez te 2 tygodnie się chce.
Czy można jakoś ustrzec się, że tak to nazwę "sflaczenia"? Co robić? Biegać, pływać, wziąć ze sobą jakiś sprzęt? Oczywiście kiełbasa z grila też smakuje
Za kilka tygodni jadę na wakacje, na ponad 2 tygodnie. I tu w zasadzie pojawia się problem :)
Jak ustrzec się tego, żeby nie wrócić z wielką oponą?
Nie piję alkoholu prawie wcale w ciągu roku, ale z roku na rok w wakacje zawsze wychodzi ten moment, że trzeba się odchamić, spożywając przy tym znaczne jego ilości. Generalnie głównie piwo, w ilościach, typu 7,8 dziennie. Ktoś może mi napisać, że mogętego sobie odmówić, ale jest to jednak jakaś odskocznia, a tak jak pisałem cały rok praktycznie zero, więc przez te 2 tygodnie się chce.
Czy można jakoś ustrzec się, że tak to nazwę "sflaczenia"? Co robić? Biegać, pływać, wziąć ze sobą jakiś sprzęt? Oczywiście kiełbasa z grila też smakuje
po 2 tyg tregedii nie bedzie, a w koncu od tego sa wczasy