No to jak już ustaliliśmy, że jestem ufoludkiem
, to mam pytanie, może któryś z was jest po koleżeńsku z ekonomią.
Przed chwilą oglądałem jakiś program, w którym dwie gadające głowy dyskutowały o kwocie wolnej od podatku. Jedna z gadających głów (druga jej nie zaprzeczyła) stwierdziła, że przy kwocie wolnej od podatku równej 5000PLN budżet straci 900 PLN (18%) od głowy.
"Straci" - to jest ten fragment, którego nie kumam. To nie jest tak, że nie straci tych 9ciu stówek, tylko dostanie je z VATu ? Mówiąc budżet straci, zakładamy, że wszyscy polacy postanowią nie odebrane (podatek dochodowy) pieniądze spalić tudzież wywieźć za granicę? Czy ja coś źle kombinuję ?
, to mam pytanie, może któryś z was jest po koleżeńsku z ekonomią.
Przed chwilą oglądałem jakiś program, w którym dwie gadające głowy dyskutowały o kwocie wolnej od podatku. Jedna z gadających głów (druga jej nie zaprzeczyła) stwierdziła, że przy kwocie wolnej od podatku równej 5000PLN budżet straci 900 PLN (18%) od głowy.
"Straci" - to jest ten fragment, którego nie kumam. To nie jest tak, że nie straci tych 9ciu stówek, tylko dostanie je z VATu ? Mówiąc budżet straci, zakładamy, że wszyscy polacy postanowią nie odebrane (podatek dochodowy) pieniądze spalić tudzież wywieźć za granicę? Czy ja coś źle kombinuję ?

Zresztą biedaków najłatwiej się łupi
