Dzień dobry,
To mój pierwszy wpis w tym temacie, choć obserwuję go od sierpnia ’15. Faftaq - wielki dzięki za wiedzę, którą się dzielisz.
Natomiast wpisu postanowiłem dokonać niejako na potwierdzenie słuszności metody Faftaqa trzymania się wysokich węgli, z jednoczesnym trzymaniem tłuszczy w ryzach. W moim przypadku sprawdza się to doskonale.
Mam 39 lat, jestem aktywnym sportowo ektomorfikiem, który wygląda przyzwoicie – budowanie mięśni nie jest moim priorytetem, ale co nieco widać… :)
Moim największym problemem jednak było przebicie granicy BF 14-15%. Stosowałem różne metody - mniej kaloryczności w DNT, więcej w DT, albo mało węgli w DNT, dużo w DT, itd. To wszystko przynosiło skutki, ale jednak nie było szału – uznałem, że najwyraźniej Ten Typ Tak Ma.
Dodam, że lubię jeść smacznie i raczej jem dobrze jakościowo, ale nie lubię w siebie wpychać – zresztą mniejsza z tym.
W każdym razie postanowiłem zaryzykować z wyraźnym zwiększeniem WW i obcięciem F, ale rozsądnie, na pewno nie jest to LF! Do tego nie robię żadnego rozróżnienia na DT i DNT i korzystam garściami z uroków IIFYM. :)
No i stał się cud – i to dosłownie w około miesiąc z przechodem. Obecnie z kalipera wynika, że BF jest już poniżej 11%, widać też
mięśnie brzucha. Waga w zasadzie stoi w miejscu, a co ciekawe partia mięśniowa, na której się skupiłem ostatnio (bo odstawała od reszty) rośnie! Wychodzi mi „klasyczny” recomp! :)
Pozdrawiam i jeszcze raz dzięki! :)