Witam. Pierwsza strona mocno mnie zaciekawiła, gdyż u mnie już od dłuższego czasu, przy stosowaniu diety i bilansów ujemnych nie ma za dużych osiągnięć pod względem redukcji fatu/wagi. Chodź nie powiem, waga wzrosła o 1kg(względem pomiaru 2tyg. temu) (o matko! oO) aczkolwiek ucieszyłem się gdyż to głównie mięśnie poszły w górę. Teraz mam taki mały mętlik w głowie, bo po przeczytaniu dzisiaj kilkunastu stron tutaj, 2h na siłce i 5h nauki matmy mózg mi wysiadł. Stąd pytania mogą być nielogiczne i może odpowiedz przegapiłem.
1) - mam teraz cholernie mało czasu, nie ma szans na rozłożenie 6 posiłków co 2-3h (śniadanie też odpada, nie wysypiam się i na lekcje na ostatnią chwilę lece, plus jest taki że mam 10min biegu do szkoły czyli już jakieś aero na czczo można by powiedzieć). Jak sprawa ma się w tej diecie stosowanej przez was?? Ile czasu w ciągu dnia się pości, a w jakim czasie spożywa się nasze zapotrzebowanie kaloryczne i na ile posiłków można to rozłożyć?
2)Moja minimalna aktywność w ciągu tygodnia to 3-4 x FBW, do tego aeroby (raz w tygodniu biegam od razu po siłce, dwa razy w dni wolne na czczo, czasem jeszcze po treningu jak mam siły ustać na nogach to tak z 30-40 min spędzam na orbiteku) Do tego, 3x w WF, różnie - raz biegi, raz nożna, jakieś ćwiczenia itp. a czasem grzanie ławy (zazwyczaj gdy dzień przed wf'em mam trening nie dam rady popylać 60min na boisku i po pół godziny po prostu wysiadam (kondycja dobra ale bez przesady.. robotem nie jestem)
Teraz retrospekcja .. (musi być chwila grozy, zwątpienia, i przełamania)
Diety zacząłem stosować gdzieś od początku lutego, przez miesiąc po sylwestrze był jeszcze chulaśny tryb życia (alkohol, śmieciowe żarcie, głównie
nieregularne posiłki itp. wiadomo.. tak jak 3-4 lata wstecz, taka waga nie przybyła w jeden dzień.) Na start waga była w granicach 86/87 kg przy wzroście bodajże 166-168. Jednym słowem tragedia - misio w kształcie kuli. Była otyłość - tego się przestraszyłem. Poza tym, myślę sobie - że co mi z wcinania porcji dla 3 osób, jeżeli będzie się wyglądać jak mutant. Mogłem zapomnieć o włożeniu fajnych ciuchów, gdyż trudno było znajdować coś ta takie obwody i wzrost, zresztą - wały tłuszczu z bębna i te sterczące cyce - gorzej niż u jakieś 90letniej baby.. Wiadomo, po wpiepszeniu dużej ilości cukru nastrój fajny, ale gdy przychodziło do postoju przy lustrze - śmiało można było pawiować, już psycha lekko siadała przy takim wyglądzie, problemy z mieszczeniem się w rozmiar 37, przymierzałem się na rozmiar 38 :(( Nastąpił czas przełamania - ułożenie diety. Nie powiem było trudno się stosować ale co z tego?? Praktycznie zero mięśnia, masa tłuszczu i w/w wygląd..
Dietę stosowałem przez luty oraz marzec - niecałe 60 dni - efekt prawie 9 kg mniej. Waga 78kg. Pomyślałem - wporządalu, są efekty, to jedziemy z tym dalej. Wszystko za sprawą poznania paru fajnych dziewczyn - pomyślałem że z obecnym wyglądem o takich mogę sobie co najwyżej pomarzyć, pooglądać ich fotki i koniec, nic więcej. No i była jakaś porządna motywacja do dalszych działań. Miesiąc kwiecień - na diecie zbilansowanej, na bilansie - 400kcal, waga szła powiedzmy bardzo szybko -5 kg -poszło aż miło. Warto dodać że tutaj do diety włączyłem siłownię oraz trening tlenowy - efekty szybciej przychodziły. Poza tym, po aerobach czułem się świetnie,
po siłowni zresztą też, wszystko starałem się robić bardzo dokładnie. Wiedza stopniowo się zwiększała - efekty było widać gołym okiem - na luzie mieściłem się już w rozmiar 33 - potrzebny był mocny pasek, żeby je utrzymać :D Zacnie - pomyślałem, ułożyłem kolejną dietę, wyliczyłem bilans itp itd, nowe ćwiczenia w treningu, zwiększyłem ilość aerobów - z 2 do 3 w tyg.
Na dzień dzisiejszy sprawa ma się tak : 176cm, waga stabilna na poziomie 69kg (jest przyrost mięśnia/siły, utrata fatu ogromna, lecz jeszcze trochę go jest - mam szczerą nadzieję, motywację i chęci że pozbędę się go do końca wakacji [ o super formę na lato 2012 nie liczę, jednakże i tak czuję się świetnie przy takim postępie w takim czasie], od września będzie czas na rzeźbę, o ile wcześniej pozbędę się w/w tłuszczu). Rozmiar spodni - 31, koszulki rozmiar M już trochę luźnawe (spory sukces, zejść z XXL do M w przeciągu stu-paru dni, bez żadnych głodówek).
- 18kg, podrosło się też te 10cm ^^, ciało zaczyna wyglądać jak na człowieka przystało. Ale teraz maksymalnie obciążony harmonogram (szkoła/kumple/treningi/bieganie/wolontariat itp.). Na dietę nie ma czasu, brak czasu na przygotowanie kuraka, nie wspominając o ugotowaniu kaszy (wspominałem wyżej).
Wstępnie stosowanie tej diety planuję na 2/3/4 miesiące (cel : do końca wakacji zbić poziom BF do jak najmniejszego, waga rzecz już trzeciorzędna, ważniejsze są inne rzeczy. Zresztą ten poziom mnie zadowala.
Chodzi mi o zmniejszenie obwodów na tej diecie, jednakże potrzebuje duzo pomocy.
Mianowicie :
1) jak sprawa ma się z godzinami jedzenia/niejedzenia??
2) czy w pierwszych dniach bez jedzenia śniadania nie ma się jakiś nieporządanych objawów (zmniejszona koncentracja itp?)
3) trening - trening o ile dobrze wnioskuje znajduje się w części niejedzenia - zapominamy całkowicie o przedtreningowym i wspomagamy się czymś? Mogłoby być WPC?? czy bez niczego walimy trening.
4) p.potreningowy - istnieje czy po prostu jemy 'zwyczajny' - godzinę, dwie - później obiad?
5) suplementacja - czy jest niezbędna do tego typu diety?? Jeżeli tak możecie podać orientacyjne ceny supli w zaokrągleniu?
6) efekty - po ilu dniach/tygodniach można zaobserwować gołym okiem jakieś przyjemne efekty (widoczna utrata fatu)
7) faza niejedzenia - w tym czasie wypijamy tylko duże ilości wody/herbaty i może kawę? Czy można tutaj wstawić cola colę zero/podobne? Słyszałem o niezłych efektach stosowania jej (nie tyle jako dobrego środka do odrdzewienia, ale do 'usunięcia' tłuszczu [czyżby go też była w stanie rozpuścić]?
Można prosić o zaznaczenie i wytłuszczenie dobrych raz podczas stosowania tejże diety? Zaznaczenia czego absolutnie nie wolno/ co trzeba robić na tym??
Zmieniony przez - AnonimBS w dniu 2011-05-16 20:54:49