Dziś przed, podczas i chwilę po rozgrzewce miałem samopoczucie -1000 i w głowie myśli 'Rzucam VLCD, to nie dla mnie, umieram, dokładam kcal, po treningu czit'. Po dwóch pierwszych ćwiczeniach kofeina chyba zaczęła działać, aminki krążyć w krwiobiegu, pobudziło, trening zrobiony mocny, poprzednie myśli odpędzone. Heh
Po ostatnich nogach gdzie przy suwnicy strzeliło w biodrze non stop boli w dole kręgosłupa. Jednak przy MC zero dyskomfortu.
Oprócz tego właśnie mi się przypomniało, że nie zrobiłem prostowników. Trudno, przeboleję.
Pakując rano pojemnik do szkoły pomyślałem 'co ja kuhwa jestem na masie?'.
Plecy, Barki, Biceps
Podciąganie 4x 8
MC 4x 6
Wiosłowanie siedząc na maszynie 4x 8-12
Ściąganie kierownicy wyciągu górnego do klatki 4x 10-15
Ściąganie rączek górnych na maszynie 7x12 (15-30s przerwy)
Odwrotny butterfly 3x 10-12
Przyciąganie liny wyciągu górnego 7x 15 (15-30s przerwy)
Uginanie ramion z hantlami młotkowo 3x 8-10
Uginanie ramion ze sztangą nachwytem 7x 12 (15-30s przerwy)
UNS Vit a Min, ~2g wit. C
Przed treningiem: BCAA 15g
Warzywa/dodatki: pieczarki, brokuł, kapusta pekińska, pomidor, sos barbecue Walden’a
