Dobrze to opisales xzaar. Zgadzam sie z tym w 100%. Przy 10 - 15 km tez sie juz tego doswiadcza o czym piszesz. Nawet zauwazylem nieraz ze jak cos boli to poprzez odpowiednia koncentracje na bolu mozna go wylaczyc. Nieraz tak mialem ze wydawalo sie ze nie dam rady bo cos tam boli - a pozniej konczylem bieg bez bolu. Wiec jak najbardziej psyche tutaj sie liczy. Nieraz tez mialem tzw. olowiane nogi ale psyche kazala biec i biec :)
No i jak piszesz: biegam slucham ulubionego radia i w sumie nieraz zapominam o tym ze biegne: mam wrazenie ze wowczas skladam sie z 2 czesci: 1 czesc - cialo: maszyna do przemieszczania sie, ktora ma na dany dzien do wykonania zadanie np. przebiec 10 km i 2 czesc - umysl / duch: ktory jest zupelnie momentami gdzie indziej: czy to zaslchany w muzyke, audycje czy to rozmyslajacy o roznych sprawach dnia codziennego tudziez bardziej filozoficznych zagadnieniach :)
No i jak piszesz: biegam slucham ulubionego radia i w sumie nieraz zapominam o tym ze biegne: mam wrazenie ze wowczas skladam sie z 2 czesci: 1 czesc - cialo: maszyna do przemieszczania sie, ktora ma na dany dzien do wykonania zadanie np. przebiec 10 km i 2 czesc - umysl / duch: ktory jest zupelnie momentami gdzie indziej: czy to zaslchany w muzyke, audycje czy to rozmyslajacy o roznych sprawach dnia codziennego tudziez bardziej filozoficznych zagadnieniach :)
, ale pamietam w tamtym okresie ze mnie powalała ta forma! Ze to możliwe. Skoro jeden mors mógł, mogę i ja! Dajesz Konrad, tylko żarcia nie dawaj bo za dobre rzeczy robisz 
