Brzuch, Grzbiet
Podwójne spięcia leżąc - 3x20
Drążek - 3x10
Ściąganie rączki V wyc. górnego - 3x15
Wiosłowanie sztangą nachwytem w pochyleniu tułowia - 4x5,1x12
Wiosłowanie półstangą w pochyleniu tułowia - 4x8
Wiosłowanie siedząc - 3x12
Podciąganie sztangi w opadzie tułowia do klatki piersiowej - 3x10
Wiosłowanie stojąc z rączkami wyc. dolnego na bramie - drop:10-10-10
Martwy ciąg - 3x10
Szrugs hantlami - 3x12
__________________________
Komentarz:
Rozpoczęcie treningu od brzucha, bardzo dobre dogrzanie całego tułowia, kostki twarde i dopiero założyłem pas do właściwego treningu grzbietu.
Drążek - kompletnie nie skupiam się już na ciężarze w tym ćwiczeniu, szerokość mam dobrze rozwiniętą, to też mi na tym nie zależy. 1 seria z własną wagą, 2 seria z 5kg plasterkiem i ostatnia seria znów z własną wagą dla lepszego ukrwienia najszerszych.
Ściąganie uchwytu V siedząc - też ciężary na bok, nie obchodziły mnie, poza tym w tym ćwiczeniu, jeśli chcemy bardzo fajnie rozciągnąć miejsca przyczepów to nie wskazane jest to robić na dużych kg, bo wtedy odchylamy się w tył wchodząc już głębiej w grzbiet, a nie o to chodzi. Ja tu kończyłem na 40kg i nie potrzebowałem więcej. Zarówno po drążku jak i ściąganiu V rozciągałem grzbiet, to ważne by nie był krótki, wtedy optycznie wygląda to bardzo nie dobrze, jest wrażenie mocnego przygarbienia tej sylwetki.
Wiosłowanie w pochyleniu nachwytem - 20kg,100kg,180kg,210kg. 20kg oczywiście rozgrzewka. Regres po 210 na 140kg, ale grzbiet już niedomagał. Lubię to ćwiczenie.
Wiosłowanie półsztangą w pochyleniu tułowia - 40kg,80kg,120kg,140kg. Jeszcze mocniej pogrubiło grzbiet.
Wiosłowanie siedząc - 60kg,120kg,140kg. Nie ma o czym pisać, grzbiet był bardzo gruby i bordowy
Podciąganie sztangi w opadzie do klatki piersiowej - kolejne ćwiczenie w którym ciężary się nie liczą, zbędne są po prostu. 20kg,40kg,60kg. Między łopatkami sajgon.
Wiosłowanie stojąc z rączkami na bramie - dropem zjechałem, bo lubię to ćwiczenie, na dobitkę.
Martwy ciąg - 100kg,150kg,170kg. Małe ciężary, bo jestem zdania, że to ćwiczenie jeśli chodzi o rozwój pleców nie nadaje się do jakiś wybujałych obciążeń. Siedzenie na 2-3 ruchach po 250-260kg byłoby totalną głupotą, po pierwsze dlatego, że to jest już dźwiganie a nie skupianie się na pracy łopatki, po drugie dlatego, że wszystko było ciągane z nogi, po trzecie dlatego, że niemożliwym byłoby zrobienie takiej mocnej retrakcji łopatek. A ustawianie martwego ciągu jako 1 ćwiczenia w planie pleców to już w ogóle totalne niezrozumienie tematu grzbietu. Nie ma co się podniecać głupimi kg na sztandze, lepiej te ciężary spożytkować na wiosłach. Będziecie się tylko denerwować, że dźwigacie już swoje, a grzbiet dalej nie zawieszony...że jeden i drugi najszerszy się nie schodzi do środka. Jak wiosłujecie powiedzmy w pochyleniu na tych 130-140kg to zróbcie martwy na koniec z cięzarem 80-110kg max z pełnym dopięciem z łopatki i poczujecie różnicę w moment. Taka szarpanina i zakładanie Bóg wie ile nie ma nic wspólnego z mocną rozbudową grzbietu, w najlepszym wypadku stagnacja, w najgorszym garb w odcinku piersiowym i jesteście garbaci quasimodo ze ściśniętymi klatkami i przerośniętymi kapturami - znany widok, prawda?
Szrugs - to już na dobitkę, mogę napisać tylko tyle,że jeśli zalezy Wam na tym by czuć grzbiet to przesuwajcie po prostu łokcie w tył. Nic więcej nie róbcie, szrugs wyjdzie sam z siebie w końcowej fazie przesuwania łokci, bo będzie zbyt ciasno by móc to robić na rozpostartych najszerszych.
O godz 8 trening rozpocząłem, o 8:50 już było po wszystkim.