lancca17 mialem dokladnie ten sam problem co ty. Mialem pokoj jakies 5m w lini prostej od lodowki i mimo, ze caly dzien trzymalem pieknie diete to w nocy budzilem sie nieraz tak samo po godzinie, poltorej i w takim amoku lecialem do kuchni, ze szkoda gadac. Za dnia dieta byla dopieszczona i super, trening tak samo, ale w nocy wszystko tracilem ;/ Wszystko u mnie zmienilo, kiedy w domu na pietro sie przeprowadzilem i przestalem jesc. W ostatniej fazie nauczylem sie jesc owoce
zamiast slodyczy to mi troche waga poleciala, ale do przeprowadzki nie umialem tego w ogole ogarnac. Wszyscy mowili przestan zrec w nocy itp., a to mialo jakies glebsze podloze.. Jesli jestes we wczesnej fazie to skoncz to jak najszybciej, zapijaj woda w nocy i lulu, bo jak sie przyzwyczaisz to bedzie kaplica. Wiele o tym czytalem i ludzie majacy ten sam problem, nie zwalczywszy go w zarodku od lat nie umieja sobie z tym poradzic, zadni psychologowie czy dietetycy podobno nie pomagaja. Ja mialem bodziec do zmiany,ty musisz znalezc swoj. U mnie wszystko sie zaczelo wlasnie jak kiedys wstalem w nocy i zjdalem i tak na spokojnie co kilka dni, pozniej zaczelo sie to zawezac, a na koncu umialem 3 rzy w nocy oproznic pol schowka ze slodyczami. Ciesze sie, ze z tego wyszedlem i tobie tez tego zycze, bo ludzie nie ogarniaja jakie to k*******!