to zależy czy znasz dużo ziomków na kwadracie i jakich. wiem z doświadczenia że łebki bez pleców nie kozaczą. nawet jak ich jest 10, jak dasz w ryja liderowi tej bandy, to resztą ucieknie, tylko podejrzewam że uciekając zadzwonią w parę miejsc i dostaniesz wpier.dol pod blokiem.
trudna sprawa
mam tez taki jeden problem i napiszę już tu, żeby nie zakładać nowego tematu.
problem jest z moją psychika. nie boje sie przeciwnika, bólu, obrażeń, nawet złamań, boje sie przegrać. boje się zawieśc ziomków z gymu, znajomych którzy liczą na mnie, boje się gadania że trenuje sw ganiam na siłe a dostałem od cieniasa, boje sie komentarzy że z moją siłą i szynkoscią by go rozjechali na miazge, boje się ciagłych rozmów analizowania co poszło nie tak.
nie mam najmniejszego problemu jak bije się z kimś gdzie nie ma nikogo znajomego. nie mam problemów z gapiami których nie znam. Boje sie tej odpowiedzialnosci i nie radze sobie z oczekiwaniami jakie sa na mnie. jak coś nie pójdzie na początku to już wogule masakra.
mysle że mój problem jest o wiele trudniejszy od strachu przed przeciwnikiem, bo mozna sie go pozbyć przes sparingi i cięzkie
treningi. macie jakieś pomysły co zrobić??