Ja jestem na j/nj (a wlasciwie na leangains) od 15 marca i bardzo długo miałem uczucie głodu w czasie postu. Pierwszy posiłek jem o godzinie 15, więc w pracy bywało ciężko. Nie miałem osłabień, czy zawrotów głowy, ale myślałem o jedzeniu i odliczałem minuty do 15. Poza tym marzły mi ręce i ogólnie było mi zimno, więc siedziałem w trzech bluzach. Gdy piłem coś nieneutralnego w smaku (np. kawę) w czasie postu, to było mi niedobrze. Ale od około tygodnia nie mam tych wszystkich objawów. Myślę, że się w końcu zaadoptowałem po >1.5 miesiąca.
Całe zapotrzebowanie kaloryczne wciskam w siebie w dwóch posiłkach, bo w trzech było dla mnie niewygodnie. Pierwszy posiłek (ok. 40% zapotrzebowania) zjadam o 15, a drugi około 22:30-23:00. Trening mam około godziny 21:00, czasem pół godziny wcześniej. Niestety nie mogę go przełożyć na wcześniejsze godziny.
Zauważyłem, że jeśli podzielę pierwszy posiłek na dwa mniejsze i drugi zjem godzinę przed treningiem, to mi się gorzej ćwiczy. Jeśli natomiast 40% kcal zjem o 15 a o 21 ćwiczę z uczuciem głodu, to trening ładniej wchodzi.
Jako ostatni posiłek najczęściej zjadam ok. 400g kurczaka z sosem spaghetti (robionym samemu, lub 200g ze słoika Łowicz), do tego jakieś warzywa i 200g makaronu (zaczynałem od 100g i powoli zwiększam, bo nie mogłem w siebie wmusić tyle jedzenia na jeden raz, ale np. wczoraj po takim posiłku, który waży ok. 1300g byłem jeszcze głodny). Potem wypijam jeszcze białko z prochu na noc.
W dni nietreningowe robię aero (np. bieganie 30-40 minut, lub szybki marsz 1h. W czasie postu niestety mogę robić aero tylko w weekend).
Moje efekty, to mały spadek wagi (ok. 2kg) w pierwsze parę dni, czyli pewnie woda i inne takie. Od ponad miesiąca
waga stoi w miejscu, ale pasek od spodni skróciłem o dwie dziurki i wizualnie mięśnie się trochę powiększyły.
Temat j/nj śledzę od początku, protocol leangains Martina poznałem trochę wcześniej i nawet próbowałem w listopadzie zeszłego roku, ale wytrzymałem dwa tygodnie. Teraz się zawziąłem i nie odpuściłem. I mam wrażenie, że nie zmienię tego sposobu żywienia, bo jest bardzo wygodny (jeśli chodzi o przygotowywanie posiłków) i miły dla psychiki, gdy wreszcie możesz zjeść "męski obiad", a nie "jakieś małe kanapeczki" co 3h ;)
Siła!