wpiska na szybko, nie mialem internetu, mam sporo zaleglosci na mailu.
sobota to byl mega cheat day, lekko wpadlo 10tys kcal. Az poczulem ze zyje.
Dzis zrobilem nogi i obwodowke w ramach systemu energetycznego zamiast cardio, fajnie to sie sprawdzilo. Robilem mc na prostych, uginania, suwnice skos,wykroki, syzyfki i 3 obwody po 15pow kazde cw :
A wycisk skos sztanga
B Sciaganie drazka do klaty
C wnosy bokiem hantlami
D uginanie podchwytem
E rozrywanie liny
F allahy
G wyprosty kolan siedzac
H
wspiecia na palce siedzac
Takie systemy energetyczne bede wykonywal po kazdym treningu wlasciwym. Robią swoje.
Waga w dzien cheat dayu pokazala na czczo juz 98,7. Jakies tam nowe zylki sie pokazywaly. Po cheat dayu to wiadomo, ze wody sporo...ale to kwestia 2 dób i znów wrócę do tego co było, tyle, że z jeszcze mocniej nakręconym metabo. Powinienem się wyrobić ze wszystkim.
Dieta na jutro:
500g karkówki
1200g ziemniaków
60g odżywki białkowej
10 jaj
niecałe 3tyś kcal. Ten pułap kcal zapewni mi dalsze skuteczne cięcie. O wiele lepiej mi się to robi na gwałtownych zmianach w kaloryce niż na stopniowym schodzeniu, wtedy to człowiek ni to najedzony ni to głodny, taka robota ni w pyzde ni w oko. A tak będzie te 3tyś kcal i mam pewność, że deficyt już mam. Na tym mozna pracowac. Pozdro.