4ty dzien po zabiegu w Kielcach.
Przede wszystkim mega zimnooo i dluga podroz(z Anglii do Krakowa, pozniej do Kielc itd).
Opisze co najwzniejsze bo odbylo sie dosc niestandardowo(z tego co pisza wszyscy w tym temacie przynajmniej).
Wizyta umowiona dawno temu, jakos poczatek wrzesnia chyba, na 19.12.2012 godz 15.00. Mialem zadzwonic tydzien wczesniej i potwierdzic, tak tez zrobilem(pan doktor odebral telefon ale slychac bylo ze byl gdzies/czyms zajety). Potwierdzilem. W poniedzialek(17.12.2012) przypomnialo mi sie ze bede potrzebowal PLN wiec zadzwonilem do doktora zapytac o mozliwosc placenia karta(nie musialbym nic wyplacac/zamieniac itd)-mozliwosci takiej u Dr. Rylskiego nie ma. Raz jeszcze sie przedstawilem i podalem termin zabiegu, gdy doktor powiedzial ze bedzie problem bo on kogos innego na ten termin i godzine zapisal...Stwierdzil, ze nie mial moich danych i nie potwierdzilem zabiegu(!).
Nie jest to wizyta u fryzjera, ja nie mam 17 lat a bilet na samolot nie kosztowal 50 zl. "lekko" zdenerwowany powiedzialem to panu doktorowi, ktory (chyba) patrzac w swoj notatnik/kalendarz znalazl termin tego samego dnia ale na 17.30. Troche jeszcze cos pomarudzil po czym stwierdzil zebym zadzwonil we wtorek jak bede jechal do Kielc bo moze sie uda to zrobic we wtorek. Zgodnie z umowa w drodze z Krakowa do Kielc wykonalem telefon, mowiac o co chodzi itd. Pan doktor nie byl w stanie mi powiedziec czy sie to uda zrobic tego dnia(wtorek) wieczorem czy nie ale znow mi powiedzial ze dzien nastepny(umowiona sroda) jest raczej niemozliwy...Mialem czekac na telefon za 2-3 godziny.
Gdy dotarlem do hotelu dostalem telefon ze mam byc za 20 minut w gabinecie u doktora. Jakos sie to udalo i minuty dzielily mnie od zabiegu. Po niezbyt udanych, wczesniejszych rozmowach, tym razem doktor sprawial wrazenie czlowieka sympatycznego.
Sama procedura zabiegu wygladala mniej wiecej tak samo jak to juz kilka osob opisywalo, natomiast w moim przypadku doszlo do pewnych komplikacji.
Po rozcieciu okazalo sie ze gruczoly sa duuuzo wieksze niz doktor to ocenil i bedzie wiecej zabawy. Do tego, juz podczas wycinania, okazalo sie ze "byl kiedys jakis stan zapalny i powciagalo nerwy"( cokolwiek to znaczy). Dla mnie znaczylo to bol...
Kilka osob pisalo ze zabieg praktycznie bezbolesny, u mnie praktycznie nie bylo momentow bezbolesnych. Niby czyms tam psikal caly czas znieczulajacym ale po pewnym czasie nabralem obaw ze pomylil puszki:D Odczucia jakby kroil na zywca przez 2,5 godziny. Nie pomagal rowniez fakt ze bylo juz pozno(okolo 22) a panie asystentki co chwile powtarzaly ze sa tak zmeczone ze juz zasypiaja bo nie spaly od 30 godzin itd. Sam doktor tez zaczal sie juz spieszyc wiec nie bylem pocieszony ani troche. Chyba nikt nie chce zeby taki zabieg byl na nim zrobiony w pospiechu i "na odwal".
Po wszystkim powiedzial ze bedzie "wiecej" bo tak to szlo w moim przypadku. Moim zdaniem to ja powinienem dostac niemaly rabat za brak znieczulenia przy zabiegu:D Niewazne, 200 stowy w ta czy w ta nie maja znaczenia, najbardziej jednak sie obawiam efektu:/
Nie mam pewnosci czy bedzie to wygladalo rowno bo, tak jak napisalem, panie spaly a doktor sie spieszyl.
4 dni po zabiegu, biore jakis antybiotyk od ktorego sie kreci w glowie i jakies tabletki przeciwkrwotoczne, p-bolowe sobie darowalem.
Trzeba spac na plechac czego nienawidze:/ nie boli az tak bardzo, rekami normlanie moge ruszac(wiadomo ze ostroznie, no i troche czuc te cyce ale to nic strasznego). Niby 8 tygodni bez wysilku, forumowicze pisza ze 3-4 tygodnie, ja jednak jestem zdania ze wlasnie powinno sie to formowac jak najwczesniej bo jest w miare swieze i najlatwiej to wszystko modelowac(nie mowie oczywiscie zeby po tygodniu pojsc na silke i dzwigac po 100kg na serie na cyce). Dlatego tez bylem juz dzis na gymie i dziewczecymi ciezarami zrobilem
biceps i triceps:D czuje sie od razu duzo lepiej.
Pomimo lekkich problemow raczej nie zaluje zabiegu(to jeszcze sie okaze za kilka miesiecy) i kazdemu polecam aby jak najszybciej sie na to decydowal. Przy okazji chcialbym podziekowac wszystkim ktorzy udzielali sie w tym jakze dluuugim temacie na forum; nie ukrywam ze to wlasnie mnie naklonilo do dzialania. Kurde sie rozpisalem,nikomu sie nie bedzie chcialo czytac:)
Pytanie: czy ktos zdejmowal sobie sam szwy??? nie ukrywam ze byloby to dla mnie najwygodniejsze rozwiazanie a nie wyglada to na zbyt skomplikowana operacje.
Pozdrawiam, P.
Zmieniony przez - muzammil w dniu 2012-12-21 17:36:41