Dzień 37:
Co dzień mógłbym się budzić tak jak dziś – po 12.
Wyciągnęli mnie wczoraj na miasto,
do domu wróciłem dość późno + nieprzespana noc dnia poprzedniego i o – spanie do południa.
Zjadłem, chwilę pograłem, trening, granie i dzień szybko zleciał.
Dieta:
Jadłem tylko 2 razy, nie mam coś apetytu,
na śniadanie jakieś słodkie płatki + białko,
następny posiłek dopiero jakieś3h po treningu,
też bez rewelacji fasolka ze słoika + m&m'sy by kalorii podbić.
1.płatki, białko.
2.fasolka po bretońsku, m&m'sy.
3.białko.
Fasolka
Lift gruszkowy – nie polecam
Trening: barki
Wyciskanie zza głowy 40kg x15, 60kg x10, 70kg x10, 80kg x10, 90kg x6
Unoszenie sztangielek na boki 15kg x15, 15kg x15, 15kg x15, 15kg x15
Unoszenie sztangielek w opadzie 11kg x15, 11kg x15 11kg x15
Nie miałem coś mocy w wyciskaniu, w sumie dawno nie ćwiczyłem barków,
ale takiego spadku siły się nie spodziewałem, odrobi się.
Unoszenie mniejszym ciężarem, krótsze przerwy, więcej powtórzeń, bardzo powolny ruch – gdy trenuję w koszulce bez rękawów lubię obserwować jak żyły wyłażą na wierzch, a prążki na barkach "falują".
Suplementy:
ALRI Venom
Odwadnia aż za bardzo.
Dziś na treningu nie miałem wody i suchość czułem aż po sam przełyk,
strasznie nieprzyjemne uczucie.
Po drugiej porcji, gdy już się rozkręciła,
zacząłem się pocić, co dawno po spalaczu mi się nie zdarzyło.
pzdr/