szaunima - która to u Ciebie ostatnia faza drązka? chcesz celować klatką w drążek i nie możesz dociągnąć ? rotatory napewno, jeśli jest to drażek zakrzywiony na końcach, jeśli prosty to równiez wszystkie mięśnie międzyłopatkowe, pytanie natomiast czy opłaca się aż tak wysoko dociągać. Moim zdaniem nie ma sensu wchodzić w przesadną rotację. Wcale pleców lepszych nie rozwiniesz dzięki temu, za to narażasz się na bardzo mocne przeciążenia barków. Zapewne bawią się sodem i potasem + dochodzą inne czynniki zewnętrzne. Najlepiej po prostu spytać kulturysty
____________________________
CO???!!! WIOSŁO!!!!!!!!!!!!
Łydki,brzuch,grzbiet
Wspięcia na palce siedząc + podwójne spięcia leżąc: 30+20 x3
Podciąganie na drążku 3 chwytami (szeroki nachwyt, neutral, podchwyt): 5+5+5 x2
Ściąganie rączek wyc. górnego siedząc: 3x12
Wiosłowanie w pochyleniu tułowia ze sztangą nachwytem: 2x10,1x22
Wiosłowanie półsztangą w pochyleniu tułowia: 3x8,1x6
Wiosłowanie z rączkami wyc. dolnego siedząc: 1x10,1x15,1x12
Podciąganie sztangi w opadzie tułowia do klatki piersiowej: 3x10
Martwy ciąg : 1x10,1x7
Wiosłowanie w opadzie hantlami stojąc : 3x10
Szrugs z hantlami: 2x15
___________________
Komentarz: Wyszedłem dość nabuzowany na trening, więc siłą rzeczy, chcąc i nie chcąc ciężary musiały fruwać. Nie było litości.
Drążek - tutaj polecam robić 3 chwytami, jeśli ktoś ma problemy z szerokością grzbietu. Atakujemy wtedy te zewnętrzne rejony grzbietu od początku przyczepów aż po sam koniec. Ja akurat wybrałem wersję łatwiejszą, czyli od ułożenia najcięższego do najlżejszego, a wersja trudniejsza to od ułożenia najlżejszego do najcięższego, czyli w tym wypadku wyglądałoby to tak: podchwyt, neutral, szeroki nachwyt. Zupełnie inna stymulacja tej szerokości grzbietu.
Ściąganie rączek - małe ciężary, pełne rozciągnięcie (wysunięcie barków mocno do góry) i ściągnięcie samymi najszerszymi. Dobra jakościowa praca, która zaskutkowała paleniem już w 1 serii.
Wiosłowanie w pochyleniu tułowia nachwytem - to co mi daje największą radość w treningu grzbietu, największą grubość i największą moc. 2 serie po 10 ruchów zrobiłem odpowiednio: 100kg,140kg a ostatnią na 22 razy na 180kg, co jest moim nowym rekordem
po tej serii czułem cały grzbiet..
Wiosłowanie półsztangą - po wiośle w pochyleniu było jeszcze to charakterystyczne rozjuszenie, więc w zasadzie nie bawiłem się z ciężarem od samego początku i atakowałem: 100kg,140kg,160kg i 180kg. No powiem szczerze, że 180kg na półsztandze już trochę ugina kolana na samą myśl i widok tej krowy, zebrała się też mała publika
8 talerzy 20-tek, gryf cały zajęty. 6 ruchów weszło, mocna sprawa. Czułem jak mi czołg przejechał między łopatkami. To pochylenie to raczej powinienem ubrać w cudzysłowiu, gdyż na półsztandze nie ma możliwości się pochylić, jest się wyprostowanym, ale tak właśnie ma być, wtedy ciężary jest przyciągany do biodra a nie gdzieś tam pod klatkę, w ogóle nie stymulując grubości grzbietu.
Wiosłowanie siedząc - jak to wyciąg dolny, rozgrzewka na 50kg, potem od razu całość i 1 regres, z tym, że regres wykonałem odwróconym neutralem, czyli grzbiety dłoni skierowane ku sobie (paznokciami do siebie, prościej pisząc), wtedy jest ten ruch rozrywania na boki, przez co włączam kolejne połacie grzbietu do pracy. Polecam spróbować.
Podciąganie sztangi w opadzie - na 50kg sobie spokojnie zrobiłem 3 serię, grzbiet się zapalił, o to chodzi. Kocham małe ciężary w tym ćwiczeniu, dają mi coś lepszego niż wejście na 80kg.
Martwy ciąg - z pełnym dopięciem łopatki, 1 seria na 10 ruchów 100kg i 2 seria dla totalnego zszokowania grzbietu : 200kg na 7 ruchów. Ciśnienie dało się we znaki, ale tak to już musi być. 100kg progresji na sztandze, uruchamia wszystkie możliwe m. grzbietu do pracy. I wystarczyły tylko skromne 2 seryjki.
Wiosłowanie hantlami stojąc w opadzie - zupełnie inne czucie niż z rączkami wyciągu na bramie, o wiele głębsze i bardziej przeszywające. Grzbiet jeszcze grubszy, jeszcze bardziej dokrwiony. Fajne też jest to w tym ćwiczeniu, że tu nie ma możliwości oszukać, wszystko wchodzi w grzbiet jak w masło. Dlatego mi wysraczyły hantle 30-tki bo takiej zajezdni jaką sobie zgotowałem
Szrugs - formalność, 20-tki hantle i dziękuję dobranoc.
Możecie wierzyć lub nie, ale tak mnie sparaliżowało, że ledwo stawiam kroki. Grzbiet dostał bardzo mocno. Pozdrawiam wszystkich
____________________________
CO???!!! WIOSŁO!!!!!!!!!!!!
Łydki,brzuch,grzbiet
Wspięcia na palce siedząc + podwójne spięcia leżąc: 30+20 x3
Podciąganie na drążku 3 chwytami (szeroki nachwyt, neutral, podchwyt): 5+5+5 x2
Ściąganie rączek wyc. górnego siedząc: 3x12
Wiosłowanie w pochyleniu tułowia ze sztangą nachwytem: 2x10,1x22
Wiosłowanie półsztangą w pochyleniu tułowia: 3x8,1x6
Wiosłowanie z rączkami wyc. dolnego siedząc: 1x10,1x15,1x12
Podciąganie sztangi w opadzie tułowia do klatki piersiowej: 3x10
Martwy ciąg : 1x10,1x7
Wiosłowanie w opadzie hantlami stojąc : 3x10
Szrugs z hantlami: 2x15
___________________
Komentarz: Wyszedłem dość nabuzowany na trening, więc siłą rzeczy, chcąc i nie chcąc ciężary musiały fruwać. Nie było litości.
Drążek - tutaj polecam robić 3 chwytami, jeśli ktoś ma problemy z szerokością grzbietu. Atakujemy wtedy te zewnętrzne rejony grzbietu od początku przyczepów aż po sam koniec. Ja akurat wybrałem wersję łatwiejszą, czyli od ułożenia najcięższego do najlżejszego, a wersja trudniejsza to od ułożenia najlżejszego do najcięższego, czyli w tym wypadku wyglądałoby to tak: podchwyt, neutral, szeroki nachwyt. Zupełnie inna stymulacja tej szerokości grzbietu.
Ściąganie rączek - małe ciężary, pełne rozciągnięcie (wysunięcie barków mocno do góry) i ściągnięcie samymi najszerszymi. Dobra jakościowa praca, która zaskutkowała paleniem już w 1 serii.
Wiosłowanie w pochyleniu tułowia nachwytem - to co mi daje największą radość w treningu grzbietu, największą grubość i największą moc. 2 serie po 10 ruchów zrobiłem odpowiednio: 100kg,140kg a ostatnią na 22 razy na 180kg, co jest moim nowym rekordem
po tej serii czułem cały grzbiet..
Wiosłowanie półsztangą - po wiośle w pochyleniu było jeszcze to charakterystyczne rozjuszenie, więc w zasadzie nie bawiłem się z ciężarem od samego początku i atakowałem: 100kg,140kg,160kg i 180kg. No powiem szczerze, że 180kg na półsztandze już trochę ugina kolana na samą myśl i widok tej krowy, zebrała się też mała publika
8 talerzy 20-tek, gryf cały zajęty. 6 ruchów weszło, mocna sprawa. Czułem jak mi czołg przejechał między łopatkami. To pochylenie to raczej powinienem ubrać w cudzysłowiu, gdyż na półsztandze nie ma możliwości się pochylić, jest się wyprostowanym, ale tak właśnie ma być, wtedy ciężary jest przyciągany do biodra a nie gdzieś tam pod klatkę, w ogóle nie stymulując grubości grzbietu.
Wiosłowanie siedząc - jak to wyciąg dolny, rozgrzewka na 50kg, potem od razu całość i 1 regres, z tym, że regres wykonałem odwróconym neutralem, czyli grzbiety dłoni skierowane ku sobie (paznokciami do siebie, prościej pisząc), wtedy jest ten ruch rozrywania na boki, przez co włączam kolejne połacie grzbietu do pracy. Polecam spróbować.
Podciąganie sztangi w opadzie - na 50kg sobie spokojnie zrobiłem 3 serię, grzbiet się zapalił, o to chodzi. Kocham małe ciężary w tym ćwiczeniu, dają mi coś lepszego niż wejście na 80kg.
Martwy ciąg - z pełnym dopięciem łopatki, 1 seria na 10 ruchów 100kg i 2 seria dla totalnego zszokowania grzbietu : 200kg na 7 ruchów. Ciśnienie dało się we znaki, ale tak to już musi być. 100kg progresji na sztandze, uruchamia wszystkie możliwe m. grzbietu do pracy. I wystarczyły tylko skromne 2 seryjki.
Wiosłowanie hantlami stojąc w opadzie - zupełnie inne czucie niż z rączkami wyciągu na bramie, o wiele głębsze i bardziej przeszywające. Grzbiet jeszcze grubszy, jeszcze bardziej dokrwiony. Fajne też jest to w tym ćwiczeniu, że tu nie ma możliwości oszukać, wszystko wchodzi w grzbiet jak w masło. Dlatego mi wysraczyły hantle 30-tki bo takiej zajezdni jaką sobie zgotowałem
Szrugs - formalność, 20-tki hantle i dziękuję dobranoc.
Możecie wierzyć lub nie, ale tak mnie sparaliżowało, że ledwo stawiam kroki. Grzbiet dostał bardzo mocno. Pozdrawiam wszystkich

czytam od dłuższego czasu, ale znudziło mi się buszowanie po dziale 