„What the health” jest filmem umieszczonym w serwisie youtube przez portal odmladzanienasurowo.com. Nie miałbym żadnych zastrzeżeń do promowania wegetarianizmu, gdyby nie jednoczesne sprzedawanie szamańskich metod leczenia wzroku, zabijających ludzi sposobów „leczenia raka”, o czym szeroko można przeczytać w literaturze fachowej (terapia Gersona [8]), czy właśnie różnorakich sekciarskich filmów o „zdrowej diecie” i  trybie życia. Z reguły nie ma sensu omawiać produkcji o żywieniu, nowotworach i zdrowiu, gdyż są one tworzone w celu siania dezinformacji, składają się z półprawd, mitów oraz ewidentnych kłamstw. Niestety większość ludzi nie rozumie podstawowych pojęć dotyczących fizjologii, biochemii oraz metabolizmu. Dlaczego? Bo się tym nie zajmują lub mają zbyt ograniczone możliwości przyswajania informacji. Przyjmą jako fakty ewidentne manipulacje i kłamstwa. Dlatego właśnie tak doskonale sprzedają się „rewelacje” Jerzego Zięby o nowotworach, witaminie C czy leczeniu wszelkich chorób za pomocą strukturyzatora wody. Dyskusja z adeptami „sztuki tajemnej” zwykle nic nie daje, nie pomagają argumenty i odniesienia do literatury fachowej. „Bo ja, z własnego przykładu wiem, że jest inaczej!”. I kropka. Z równym powodzeniem możesz tłumaczyć gołębiom podstawy informatyki lub przestrzegać ptaki, iż „ozdabianie samochodów” jest naganne.

Czym grożą ruchy antynaukowe oraz filmy propagandowe?

Gdyby tylko sprzeczne z nauką poglądy nie były rozpowszechniane, pewnie niewiele by się wydarzyło. Zawsze istnieli ludzie, którzy wierzyli w przesądy, gusła, nieistniejące bóstwa oraz np. pomocne duchy domowe. Niestety w dobie facebooka oraz youtube najgłupsze materiały i najbardziej oklepane mity znajdują szeroki odbiór społeczny. Z tego samego powodu w Rosji czy Afryce pojawiły się ruchy kwestionujące istnienie np. wirusa HIV oraz AIDS (co przynosi tysiące nowych zachorowań oraz dziesiątki tysięcy śmierci, których można było uniknąć). Szacuje się, że w Rosji jest od 850 000 do 1,5 mln ludzi żyjących z HIV. Wbrew mitom i obiegowym opiniom najczęściej nosicielami wirusa są młode kobiety, heteroseksualne (niekoniecznie na miejscu jest tu obraz uzależnionego np. od heroiny narkomana lub homoseksualisty) [5,6]. W Rosji odnotowuje się co roku prawie 100 000 nowych zakażeń HIV, a ze wszystkich, u których rozwinęło się AIDS, umiera 24 000 ludzi. W Afryce ruch zaprzeczający istnieniu HIV oraz powiązaniu HIV i AIDS spowodował od 300 do 330 tys. ofiar (za czasów kadencji prezydenta Beki zakazano terapii antyretrowirusowej) [7]. Co najśmieszniejsze „wyznawcy” negujący istnienie HIV twierdzą, iż terapia antyretrowirusowa jest spiskiem „wielkich korporacji farmaceutycznych”. Można ironicznie podsumować, że z całej sytuacji największy profit mają rosyjscy grabarze.  Sprawa na tyle poważna, iż planowane jest wdrożenie sankcji karnych za negowanie istnienia HIV [7].

Wiedza naukowa wymaga inwestycji kilkuset godzin czytania, w tym niezrozumiałych dla większości populacji publikacji angielskojęzycznych – film w rodzaju „What the health” jest rozpowszechniany np. poprzez serwis youtube – nie wymaga żadnych inwestycji. Dlatego właśnie w Internecie większość ludzi powiela mity o szczepionkach, witaminie C, witaminie B17, nowotworach, treningu czy dietach. Przyjrzyjmy się mitom i twierdzeniom zawartym w przedmiotowym filmie. „Wiedza” w nim zawarta z jednej strony sprawia, że chce mi się śmiać, a z drugiej strony – płakać. Tak mogę w skrócie opisać wrażenia z oglądania. Po jednej stronie przytacza się nieaktualne badania naukowe i mity wywodzące się z lat 70’ XX wieku (dotyczące tłuszczów nasyconych, cholesterolu oraz szkodliwości jajek i mleka), a z drugiej podaje prawdziwe informacje odnośnie stosowania różnorakich środków, wspomagających wzrost, i antybiotyków u zwierząt hodowlanych.

Najczęstsze techniki stosowane przez oszustów i manipulatorów w filmach to:

  • zasypywanie widza danymi, bez podania ich źródeł,
  • cytowanie nieistniejących „źródeł naukowych”,
  • cytowanie nieaktualnej wiedzy naukowej (przykład – formułowanie twierdzeń w rodzaju: tłuszcze nasycone zabijają ludzi, jedzenie jajek zabija ludzi, cholesterol zabija ludzi itd.); niestety dla siewców mitów, przez ostatnie kilka lat podejście do cholesterolu, tłuszczów nasyconych oraz jajek całkowicie się zmieniło,
  • wybiórcze cytowanie informacji, przytaczanie tylko informacji popierających dany pogląd,
  • przecenianie niskiej jakości badań (np. obserwacyjnych, kohortowych), ignorowanie wysokiej jakości badań klinicznych, uwzględniających grupy kontrolną  i placebo (badania z randomizacją),
  • łączenie kilku różnych badań i przedstawianie oraz wyciąganie wniosków, które nie mają odniesienia w badaniach,
  • tworzenie nieistniejących powiązań przyczynowo-skutkowych, na podstawie niskiej jakości badań lub spekulacji,
  • zaprzeczanie faktom poprzez przytaczanie przykładów jednostkowych (znane są przypadki samoistnej remisji np. sarkoidozy. To staje się wykładnią,  iż „lekarze kłamią, a lekarstwa są niepotrzebne”) [9].

Po kolei omówię rewelacje przytaczane w filmie.

Oto materiał:

https://www.youtube.com/watch?v=KHqoWDlhOvc

2 min. 22 sek.: „WHO ogłosiła, iż przetwarzane mięso, jak bekon, kiełbasa i ogólnie mięso czerwone może być karcynogenne”.

Komentarz: czerwone mięso – to wołowina, cielęcina, wieprzowina, jagnięcina, baranina, mięso konia i kozy. Obróbka mięsa to peklowanie, solenie, fermentacja, wędzenie itd. (wszystkie te procesy mają wydłużyć jego trwałość lub wpłynąć na walory smakowe) [12]. Szok ,o którym mowa w filmie wywołały doniesienia IARC z 26 października 2015 r. oparte o wyniki 800 badań [12]. Jednak tam wcale nie napisano, iż czerwone mięso wywołuje raka. Zaklasyfikowano czerwone mięsa jako prawdopodobnie karcynogenne. Do grupy I kancerogenów zaliczono jedynie czerwone mięso po obróbce. Poza tym przykro mi, ale nikt z ludzi oglądających film „What the health” nie zrozumie procesów karcynogenezy, szacowania ryzyka, współwystępowania różnych szkodliwych czynników. Małą próbkę można przeczytać tutaj

To, czym próbuje szokować film zostało opisane np. w 1973 r. (już w tamtych czasach pojawiły się stwierdzenia na temat szkodliwości nitrozoamin). Mogę tylko pogratulować głównemu bohaterowi filmu, iż w dobie nielimitowanego dostępu do informacji w sieci nie zdawał sobie sprawy, iż obróbka mięsa wiąże się z ryzykiem nowotworów. „Najbardziej niebezpieczną, bo najpowszechniej występującą w pożywieniu nitrozoaminą  jest  NDMA,  czyli  N-nitrozodimetyloamina.  Zbyt  wysokie  spożycie  produktów, które bogate są w konserwanty i poddane obróbce termicznej może powodować indukcję nowotworów zarówno wątroby, jelita grubego, płuc, trzustki,  bądź też żołądka, wszystkie nitrozoaminy mają także właściwości mutagenne. Niezwykle duża koncentracja NDMA, jak i innych nitrozoamin występuje zwłaszcza w wędzonych kiełbasach, bekonie, szynce, salami, wołowinie czy hamburgerach” [10]. Groźna jest także obróbka termiczna, powstają wtedy HCA−  heterocykliczne aminy aromatyczne (należą do najpowszechniej występujących  substancji  karcynogennych  oraz  mutagennych) oraz WWA (wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne). Powstają w  wyniku obróbki termicznej mięsa, wykryte one zostały również w liściach herbaty, produktach mlecznych, owocach, warzywach, olejach oraz zbożach [10]. Poza tym chciałbym zauważyć, iż to, że dana substancja została sklasyfikowana jako karcynogen, to za mało! Dlaczego? Większość Polaków regularnie sięga po śmiertelnie groźne trucizny, czyli papierosy oraz alkohol. Obie używki należą do grupy nr I kancerogenów o wybitnej szkodliwości (wg opracowania pod egidą Światowej Organizacji Zdrowia „IARC Monographs of Carcinogenic Risks to Humans and Handbooks of Cancer Prevention” [11]; alkohol i papierosy widnieją tam obok plutonu (pierwiastka), spalin z diesla, azbestu, promieniowania gamma, środków antykoncepcyjnych z progesteronem i estrogenami, promieniowania X, benzenu, formaldehydu itd.). Mogę sypać z rękawa przykładami ludzi, którzy pili alkohol i/lub palili kilkadziesiąt lat. Czy to znaczy, że IARC kłamie i alkohol etylowy oraz papierosy są niegroźne? Nie, to znaczy tylko, iż wybrane jednostki w populacji mogą znieść wieloletnią ekspozycję na szkodliwy czynnik. Wyjątek nie czyni tutaj reguły! Z drugiej strony z pierwszej ręki mogę podać przykłady palaczy czy alkoholików, którzy odeszli o 20-30 lat za wcześnie, właśnie z powodu nałogu. Z reguły ludzie giną przy upadkach z dużych wysokości, niezmiernie rzadko zdarzają się osoby przeżywające podobne upadki. To nie jest argument. Dlatego niewiele znaczą przypadki jednostkowe (studia przypadku), a duże znaczenie mają dobrze kontrolowane badania randomizowane.

Czy jedząc mięso czerwone wywołam raka? Niekoniecznie, gdyż w grę wchodzi tutaj niezmiernie skomplikowany proces nowotworzenia. Ma znacznie, czy mięso poddano obróbce – chemicznej czy termicznej, ile czasu, jakich użyto substancji. Znaczenie mają przypadkowe mutacje somatyczne, dziedziczne mutacje ważnych szlaków sygnałowych, czynniki środowiskowe i biologiczne, picie alkoholu, palenie tytoniu, kontakt z lekami hormonalnymi. Szkodliwe dla człowieka jest promieniowanie UV (A, B, C o długości fali od 100 do 400 nm).  A ilu znasz ludzi wylegujących się godzinami na plaży? To nie znaczy, że nie zachorują na raka w przyszłości. Problem w tym, iż ten proces może być rozciągnięty na kilkadziesiąt lat!

3 min. 41 sek.: „Nie mogę uwierzyć, iż całe życie jadłem przetworzone mięso, a teraz dopiero dowiaduję się o jego szkodliwości. Czemu nie informuje o tym Amerykańskie Towarzystwo Onkologiczne?”

Komentarz: kłamstwo. W 2006 r. opublikowano „Wytyczne American Cancer Society dotyczące żywienia i aktywności fizycznej w zapobieganiu nowotworom  złośliwym: zmniejszanie ryzyka  nowotworów przez wybór prawidłowych nawyków żywieniowych i wysiłek fizyczny” [13]. 

Można tam przeczytać:

  • „Ogranicz spożycie przetworzonego i czerwonego mięsa”;
  • „Wykazano, że osoby stosujące dietę bardzo ubogą w warzywa, owoce i produkty pełnoziarniste, a bogatą w przetworzone  i  czerwone  mięso,  są  obciążone  większym ryzykiem niektórych z najczęstszych nowotworów złośliwych”;
  • „W wielu badaniach epidemiologicznych badano związek między nowotworami a spożyciem mięsa  czerwonego  (wołowiny,  wieprzowiny  lub  baraniny) i przetworzonego (wędlin, bekonu, parówek itp.).  Aktualne  dane  potwierdzają  zwiększenie  ryzyka raka okrężnicy i (lub) odbytnicy oraz raka gruczołu krokowego”;
  • „Podczas gotowania mięsa w wysokiej temperaturze lub pieczenia na ruszcie powstają mutageny i karcynogeny (heterocykliczne aminy i policykliczne węglowodory aromatyczne)”;
  • „Żelazo zawarte w czerwonym mięsie  (hemowe)  może  w  okrężnicy  generować wolne  rodniki  uszkadzające  DNA”;
  • „Substancje używane do obróbki mięsa (azotany lub azotyny i  sól)  przyczyniają  się  do  tworzenia  nitrozoamin uszkadzających  DNA”.

Jeżeli to nie jest INFORMOWANIE, to ja nie wiem czego i gdzie autor filmu szukał na stronach ACS? Na pewno nie tam, gdzie powinien. Mi znalezienie tych wytycznych zajęło kilka sekund.

4 min. 02 sek.: „W zakładce o zdrowym odżywianiu ACS zaleca produkty rakotwórcze”

Komentarz: w kolosalnej ilości 1 oz, czyli ~ 28 g mięsa indyka. Ponadto dane IARC z 800 badań dotyczą mięsa przetworzonego, gdzie do jednego worka wrzuca się mięsa chude, tłuste, pozyskiwane przemysłowo i z hodowli indywidualnej, chemicznie przyprawiane lub w inny sposób modyfikowane. To niekoniecznie wiarygodne podejście. Mięso indyka zalicza się do mięsa białego. Ponadto autor na stronie ACS zaznaczył same grzechy – czyli tuńczyka, łososia, małże i kurczaka. Poza tym to, iż pokazano związek czerwonego mięsa z niektórymi rodzajami raka wcale nie znaczy, iż należy je całkowicie i nieodwołalnie oraz bezwzględnie wyrzucić z diety (idąc dalej tym tokiem myślenia należałoby całkowicie i natychmiast zrezygnować z silników diesla, ich spaliny należą do I grupy kancerogenów, pozbyć się alkoholu itd.). 

8 min. 20 sek.: „Jaką rolę w cukrzycy odgrywa cukier?  Dr Neal Barnard: Cukrzyca nie jest spowodowana spożywaniem diety bogatej w węglowodany. Powodem cukrzycy jest dieta bogata w tłuszcze, typowa dieta oparta na mięsie. Gdyby przyjrzeć się komórkom mięśniowym, widać że obudowują się tłuszczem, co powoduje insulinooporność. Cukier nie może dostać się do właściwych komórek, zostaje we krwi i to właśnie jest cukrzyca”.

Komentarz: oczywiście, o ile istnieje wiele teorii na temat etiologii cukrzycy, to jednak negowanie roli cukru w tym kontekście jest co najmniej zabawne. Jakim cudem lekarz może zignorować i pominąć rodzaje cukrzycy (a one się zdecydowanie różnią: „typ 1, zwany dawniej cukrzycą insulinozależną, powstaje w wyniku autoimmunologicznej destrukcji komórek beta produkujących insulinę w trzustce” [17]). Jakim cudem lekarz może pominąć regulację stężenia cukru we krwi i wyrzutu insuliny spowodowanej przez węglowodany? Zgadza się,  jedna z teorii insulinooporności mówi o tym, iż jest ona powiązana z wolnymi kwasami tłuszczowymi: „wydaje się, że zwiększona liczba wewnątrzkomórkowych FFA może wpływać na działanie receptora insulinowego (IRS-1, insulin receptor substrate 1)” [15]. Ale, skoro „sacharoza nie ma znaczenia w cukrzycy” (wg cytowanego lekarza) to jak wyjaśnić, iż co drugie zalecenia medyczne dotyczące cukrzycy mówią „o ograniczeniu spożycia potraw smażonych, napojów słodzonych i słodyczy oraz potraw bogatych w tłuszcze i cukier” [15]?! I jak wyjaśnić, iż epidemia cukrzycy jest skorelowana z rosnącym spożyciem węglowodanów (w tym cukru stołowego, glukozy, fruktozy) oraz niską aktywnością fizyczną np. w Polsce?

Co więcej, wykazano, iż diety wysokotłuszczowe mogą być korzystne dla zmniejszania insulinooporności. Gdyby tłuszcz pokarmowy powodował insulinooporność nigdy nie uzyskano by podobnych efektów! 

Na przykład w badaniu Christophera D. Gardnera na 6 miesiący przydzielono pacjentów do grup diety o proporcjach [14]:

  • 22% protein, 21% tłuszczu, 57% węglowodanów (LF, niskotłuszczowa),
  • 25% protein, 53% tłuszczu, 22% węglowodanów (LC, niskowęglowodanowa). 

Odnotowano u osób z insulinoopornością po 6 miesiącach:

  • większy wzrost HDL-C na diecie wysokotłuszczowej (niskowęglowodanowej) w porównaniu do niskotłuszczowej (bogatej w węglowodany),
  • większy spadek trójglicerydów na diecie wysokotłuszczowej (niskowęglowodanowej)  w porównaniu do niskotłuszczowej (bogatej w węglowodany),
  • ponad dwukrotnie większy spadek glukozy mierzonej na czczo, na diecie wysokotłuszczowej (niskowęglowodanowej)  w porównaniu do niskotłuszczowej (bogatej w węglowodany), bezpośrednio mówi nam o ryzyku cukrzycy,
  • czterokrotnie większy spadek skurczowego ciśnienia krwi na diecie wysokotłuszczowej (niskowęglowodanowej)  w porównaniu do niskotłuszczowej (bogatej w węglowodany),
  • o wiele mniejsze ryzyko zespołu metabolicznego na diecie wysokotłuszczowej (niskowęglowodanowej)  w porównaniu do niskotłuszczowej (bogatej w węglowodany).

Mógłbym godzinami cytować badania i kolejne efekty, tylko po co? Przytoczę jeszcze jedno badanie [16] i proszę mocno rozważyć, czy dieta wysokotłuszczowa jest szkodliwa dla zdrowia. 

83 otyłych pacjentów przez 24 tygodnie było na diecie ketogenicznej. Mężczyźni mieli średnio 1,7 m wzrostu i ważyli 102,4  ± 3,7 kg.

Otrzymywali:

  • 20-30 g węglowodanów dziennie, w postaci zielonych warzyw i sałatek,
  • 80-100 g mięsa, ryb, drobiu, jaj, skorupiaków i sera,
  • po 12 tygodniach dodano dodatkowe 20 g węglowodanów, tak że dzienna pula podaży tego makroskładnika wynosiła od 40 do 50 g dziennie. 

Obraz: spadek ilości glukozy na czczo na diecie VLCKD, co świadczy o zmniejszonej insulinooporności i zmniejszonym ryzyku cukrzycy.

Obraz: spadek wagi ciała na diecie VLCKD.

Efekty po 24 tygodniach diety odnotowano:

  • spadek masy ciała do 86,67±3,70 kg, czyli ponad 15 kg, dokładnie, średnio 0,66 kg wagi tygodniowo,
  • wyraźny spadek ilości całkowitego cholesterolu,
  • wyraźny wzrost transportera HDL,
  • wyraźny spadek transportera LDL,
  • trójglicerydy spadły z poziomu 2,75±0,23 mmol/L do 1,09±0,08 mmol/L,
  • glukoza na czczo początkowo wynosiła 7,26±0,38 mmol/L, odnotowano spadek do 5,62±0,18 mmol/L (norma wynosi 3,3 – 5,5 mmol/L; a więc uzyskano prawie idealne stężenie glukozy na czczo),
  • wpływ na kreatyninę i mocznik we krwi był nieznaczny (nie odnotowano szkodliwego wpływu diety na nerki).

Uwaga, przechodzimy do najlepszego fragmentu filmu propagandowego!

9min. 37 sek.:  „tłuszcz idzie prosto do komórek tłuszczowych”.

Przykro mi, ale to wierutne brednie i to tym bardziej, że podobne rewelacje głosi lekarz. Rozkład tłuszczu jest jednym z najdłuższych i najbardziej skomplikowanych procesów u człowieka. 

W niezmiernym uproszczeniu wygląda tak: 

tłuszcze pokarmowe -> jelito -> układ chłonny -> krew (osocze) -> naczynia włosowate (tkanki) -> wątroba (aminokwasy, cholesterol, kwasy tłuszczowe, zasady azotowe)

Istnieje znikoma szansa na to, iż tłuszcze pokarmowe zasilą tłuszcze podskórne czy tłuszcz wisceralny. Łatwo, szybko i przyjemnie robią to... węglowodany. Dlatego właśnie diety wysoko-tłuszczowe nie tylko doskonale redukują wagę, ale też poprawiają wszystkie parametry metaboliczne. 83 otyłych pacjentów przez 24 tygodnie było na diecie ketogenicznej. Mężczyźni mieli średnio 1,7 m wzrostu i ważyli 102,4  ± 3,7 kg. Efekty po 24 tygodniach diety: odnotowano spadek wagi ciała do 86,67±3,70 kg, czyli ponad 15 kg, dokładnie, średnio 0,66 kg wagi tygodniowo [16].

W badaniu Christophera D. Gardnera na 6 miesiący przydzielono pacjentów do grup diety o proporcjach [14]:

  • 22% protein, 21% tłuszczu, 57% węglowodanów (LF, niskotłuszczowa),
  • 25% protein, 53% tłuszczu, 22% węglowodanów (LC, niskowęglowodanowa).

Osoby mające oporność insulinową zrzuciły 9,6±6,6 kg na diecie niskowęglowodanowej, wysokotłuszczowej i „tylko” 7,4 ± 6,0 kg na diecie niskotłuszczowej, wysokowęglowodanowej. Odpowiedzcie sobie sami, czy duża podaż tłuszczu jest korzystna dla redukcji masy ciała czy też nie?

10min. 28 sek.: „Cukier nie powoduje stanu zapalnego” 

Ależ oczywiście, że powoduje. Mówią o tym np. badania [33, 34]. I te same badania mówią, iż tłuszcze nie są wcale szkodliwe tym aspekcie. Mało tego 99% fruktozy (cukier = glukoza+fruktoza) jest metabolizowane przez wątrobę (całkiem inaczej niż w przypadku glukozy) => fruktoza może powodować stłuszczenie wątroby. 

W badaniu Ehsan Parvaresh Rizi i wsp. "Meal rich in carbohydrate, but not protein or fat, reveals adverse immunometabolic responses associated with obesity" z 2016 r.wykazano, iż o osób o normalnej wadze ciała i wrażliwości na insulinę pojawia się inna odpowiedź metaboliczna, niż u osób otyłych, opornych na insulinę. Podawano posiłki bogate w węglowodany, bogate w tłuszcz lub bogate w białko, w losowej kolejności. Posiłek wysokowęglowodanowy zawierał 56.4% węglowodanów, wysokotłuszczowy 56.5% tłuszczu, a wysokoproteinowy 51.4% białka. Gdy podawano tłuszcz, proporcje wynosiły 1:1:1 dla kwasów tłuszczowych nasyconych, wielonienasyconych oraz jednonienasyconych.

Mierzono ilość glukozy we krwi, insuliny oraz odpowiedź zapalną (ilość cytokin w krążeniu oraz ekspresję genów prozapalnych w MNC. Pomiarów dokonywano na czczo i do 6 h po każdym rodzaju posiłku.

Wnioski:

  • najniższy wyrzut insuliny odnotowano po posiłku wysokotłuszczowym, a najwyższy po bogatym w węglowodany,
  • u osób otyłych po każdym rodzaju posiłku pojawiało się kilka razy większe stężenie insuliny (w porównaniu do osób zdrowych, o normalnej wadze ciała),
  • największy wyrzut insuliny odnotowano po posiłku bogatym w węglowodany (o osób otyłych ~180 mU/L, o osób o normalnej wadze ciała ok. 60-70 mU/L),
  • osoby insulinooporne (otyłe) które zjadły posiłek bogaty węglowodany miały najsilniejszą odpowiedź ze strony TNF-α (TNF-α to znany czynnik prozapalny, wiązany np. z reumatoidalnym zapalniem stawów, insulinopornością czy cukrzycą) = NAJWIĘKSZY STAN ZAPALNY,
  • osoby o normalnej wadze ciała i wrażliwości na insulinę odnotowywały stały spadek stężenia TNF-α w ciągu kilku godzin po posiłku,
  • u osób otyłych odnotowano największą ekpresję genetyczną dla TNF-α oraz NF-κB, a najmniejszą dla IL-6 i TGFβ (Transformujący czynnik wzrostu-beta),
  • osoby o normalnej wadze ciała i wrażliwości na insulinę wytwarzały znacznie więcej IL-6 (ta cytokina ma też funkcje przeciwzapalne),
  • węglowodany indukują stan zapalny, białka oraz tłuszcze - nie,

I to byłoby tyle jeśli chodzi o wiedzę rzekomo lekarza, na temat odpowiedzi zapalnej indukowanej różnym rodzajem pożywienia. Zresztą nie jest moim celem pokazanie wszystkich prac z tego zakresu, gdyż można by tu wkleić 400 stron opracowań, niezrozmiałych dla większości ludzi. Kto chce, bez trudu wyszuka podobne materiały w bazie PUBMED czy w serwisie google.

10min. 35 sek.: „Gdy spożywa się cukier, zostanie on w większości przechowany w formie glikogenu”, „pogląd, że tyje się od węglowodanów jest absurdalny” 

Przykro mi, ale to wierutne brednie. Wątroba pomieści bardzo niewiele glikogenu (70-110 g), mięśnie też niewiele – przeciętnie 350-400 g (chyba, że przed chwilą skończyliśmy bieg maratoński lub wielogodzinny triathlon). W trakcie bardzo intensywnego wysiłku sportowcy zużywają ledwie kilka gramów węglowodanów na minutę pracy.

Ograniczona ilość węglowodanów (około 460-530 g) jest przechowywana w organizmie w postaci [36]:

  • glikogenu mięśniowego (około 1600 kcal, czyli ok. 400 g glikogenu dla osoby ważącej 70 kg; ciężsi zawodnicy = więcej glikogenu),
  • glikogenu wątrobowego (od 70 do 110 g),
  • glukozy we krwi (25 g).

Średnio przyjmuje się, iż zasoby węglowodanów w ciele mają od 0,46  do  0,52  kg,  czyli odpowiadają zmagazynowanej energii 7,5– 8,4 MJ (1 785–2 000 kcal).

Jeśli „zalejesz” ciało węglowodanami w trakcie spoczynku to: 

Pokarm -> jelita -> glukoza (żyła wrotna) -> wątroba [37]

Tu:

  • synteza glikogenu wątrobowego (mała część),
  • synteza kwasów tłuszczowych -> VLDL -> krew -> LPL -> tłuszcz podskórny,
  • część glukozy przedostaje się dalej w postaci niezmienionej.

Krew -> synteza glikogenu mięśniowego, odżywianie mózgu, odżywianie mięśni – RESZTA -> tłuszcz podskórny,

Wniosek? Nadmiar węglowodanów otłuszcza i szkodzi zdrowiu. Podkreślam nadmiar. W o wiele większym stopniu ten problem dotyczy cukrów prostych (glukoza, fruktoza) oraz dwucukrów (laktoza, sacharoza). Wszystkie te procesy i przemiany można precyzyjnie prześledzić np. w publikacji  Minga Leong Lima, Jason O’Neal Roacha „Metabolizm i żywienie – Crash Course” [37].  Skoro wg dr. Gartha Davisa cukier nie otłuszcza, to jak wytłumaczyć fakt, iż powoduje silny wyrzut insuliny, supresję wykorzystania WKT (wolnych kwasów tłuszczowych) przez wiele godzin?! Twierdzenie, iż sacharoza (glukoza + fruktoza) nie otłuszcza ciała zasługuje na nagrodę manipulacji stulecia. Glukoza mocno stymuluje wyrzut insuliny, a to łatwo prowadzi do syntezy kwasów tłuszczowych. 

W jednym z badań z grudnia 2016 r. Chang LF i wsp. [41] kobiety i mężczyźni otrzymali jeden z posiłków:

  • miał on 880 kcal, było to ciasteczko z 250 ml napoju mlecznego o smaku truskawkowym, łącznie 16 g protein,
  • grupa jedząca tłuszcze nasycone lub jednonienasycone kwasy tłuszczowe otrzymała w porcji 51 g tłuszczu oraz 88 g węglowodanów,
  • grupa „wysokich węglowodanów oraz niskich tłuszczy” otrzymała 21 g tłuszczu oraz 158 g węglowodanów,
  • dodatkowe węglowodany w ciastku i napoju mlecznym zapewniły polimery glukozy. 

W efekcie:

  • poziom insuliny we krwi był najwyższy po dużej ilości węglowodanów (158 g), spadł do wartości wyjściowych dopiero po 6 godzinach! W porównaniu do grupy, która jadła tłuszcz (51 g tłuszczu + 88 g węglowodanów), poziom insuliny był prawie dwukrotnie wyższy w grupie, która spożyła 16 g protein oraz 158 g węglowodanów,
  • poziom glukozy we krwi po 2 h po posiłku nadal był wysoki, we wszystkich grupach,
  • odnotowano silną supresję użytkowania wolnych kwasów tłuszczowych po spożyciu węglowodanów, czyli zahamowanie lipolizy (przez wysoką odpowiedź insulinową); supresja trwała nawet do 120 minut po posiłku; tłuszcze spowodowały nieco mniejsze problemy (należy uwzględnić, iż nadal podawano razem z nimi ogromne ilości węglowodanów – 88 g).

Należy pamiętać, iż synteza tłuszczu w wątrobie przebiega bardzo sprawnie właśnie ze źródeł cukrowych (lipogeneza de novo), co zwiększa ilość trójglicerydów (w wątrobie oraz w krążeniu, w osoczu), co jednocześnie zwiększa ilość LDL i VLDL => zwiększone odkładanie tkanki tłuszczowej i otyłość [38]! „Podawanie dużych ilości fruktozy szczurom przez 8 tygodni powodowało wzrost stężenia kwasu moczowego, trójglicerydów i insuliny oraz nieznaczny, choć statystycznie istotny, wzrost masy ciała” [39].

11 min. 10 sek.: „Badacze z Harvardu przeanalizowali 9 badań i uznali, że jedna porcja przetworzonego mięsa dziennie zwiększa ryzyko cukrzycy o 51%. Związek pomiędzy jedzeniem mięsa a cukrzycą stał się niepodważalny”.

Szkoda, że Kip Andersen nie jest naukowcem. Ba, wielka szkoda że nie posiada żadnych kwalifikacji oraz elementarnych predyspozycji do zrozumienia danych jakie przeczytał. Taki sam problem dotyczy większości populacji. Nie wierzysz? Zapytaj dowolnie spotkane osoby o związek i wykres liniowy, o parabole, o odwrotnie proporcjonalne skorelowanie zjawisk Zapytaj o zinterpretowanie dwóch dowolnych zależności, np. czasu oraz dawki substancji.  Zobacz dowolne filmy na youtube o „sterydach”, dowiesz się, że „SAA powodują samoistny wzrost mięśni”. Autorzy podobnych rewelacji po prostu nie umieją zrozumieć z czym mają do czynienia, odczytać i zinterpretować danych. Życie nie jest zero-jedynkowe ani czarno-białe. Cytowane badanie “Unprocessed Red and Processed Meats and Risk of Coronary Artery Disease and Type 2 Diabetes – An Updated Review of the Evidence” [2] w żadnym wypadku nie stanowi niepodważalnego dowodu na związek jedzenia mięsa z cukrzycą (jak twierdzi główny bohater filmu). Dlaczego? Bo stanowi analizę niskiej jakości badań kohortowych! 

Dlaczego cytowane badania kohortowe nie są wysokiej jakości?

  • często dane do tych badań są zbierane na podstawie kwestionariuszy (jeśli nie widzisz w tym problemu, to zobacz badania o seksie, gdzie ludzie wypisują niestworzone historie, gdy mają taką możliwość, np. zawyżają liczbę partnerów oraz ukrywają większość swoich zachowań łóżkowych, preferencje, liczbę partnerów -  gdy dane są zbierane poprzez np. wywiad),
  • bardzo często ludzie nie pamiętają lub nie widzą problemu w tym, iż nie podają w kwestionariuszu realnego spożycia dziennego np. cukru, nie wykazują słodzonych napojów, soków, drobnych przekąsek itd.,
  • bardzo często spożycie mięsa, ilość wypijanego alkoholu czy słodzonych napojów zmienia się i nie zawsze naukowcy są w stanie wychwycić te zmiany (przecież nie trzymają w zamknięciu grupy kilkunastu tysięcy ludzi, w ściśle kontrolowanych warunkach),
  • bardzo często nie uwzględnia się tu stosowania leków oraz innych środków mogących mieć wpływ na insulinooporność i rozwój zespołu metabolicznego oraz cukrzycy,
  • bardzo często badacze sami eliminują z obserwacji osoby, które wykazują zbyt małe lub zbyt duże spożycie kalorii,
  • bardzo często w badaniach „nad cukrzycą” biorą udział osoby mające skrajnie wysoki poziom glukozy na czczo oraz podwyższony poziom insuliny, na dodatek codziennie (lub 3-6 razy w tygodniu) pijące napoje słodzone. Taka była badana grupa w studium „Strong Heart Family Study” [26],
  • bardzo często w badaniach biorą udział osoby genetycznie obciążone, z nadwagą i otyłe,
  • zwykle osoby badane są mało aktywne fizycznie lub w średnim wieku,
  • w kolejnym z badań („SUN Project”), osoby jedzące 3 (lub więcej) porcji mięsa dziennie, jednocześnie wypijały prawie dwa razy więcej słodzonych napojów, w porównaniu do osób jedzących mniej niż 2 porcje mięsa dziennie [27]! Na dodatek osoby z grupy 3 (lub więcej) porcji mięsa dziennie dostarczały też najwięcej kalorii dziennie: osoby z grupy 2 lub mniej porcji mięsa średnio 2226 ± 662 kcal dziennie, osoby z grupy 3 (lub więcej) porcji mięsa dziennie dostarczały 3295 ± 809 kcal. Jeżeli dla kogoś różnica w podaży energii wynosząca ~48% jest nieistotna dla wystąpienia cukrzycy, to nie mamy o czym rozmawiać,
  • w wielu badaniach nie widziano żadnego problemu w tym, iż badani zjadali wielkie ilości owoców (wpływ fruktozy na zdrowie omawiałem kilkukrotnie).

Czy spożycie mięsa powoduje cukrzycę? Należałoby przeprowadzić wysokiej jakości badania (długotrwałe, randomizowane, kliniczne), aby udzielić odpowiedzi na te pytanie. Dane otrzymane z obserwacji kohortowych mają zbyt duży rozrzut i niewiele udowadniają.

12 min. 45 sek.: „Ja miałam wynik (CRP) 10,82. To znaczy, że jestem na ostatniej prostej przed zawałem, pewnie go dostanę w ciągu 30 dni”

Komentarz: Białko C-reaktywne sygnalizuje ostry stan zapalny, jest wytwarzane przez wątrobę. Nie musi być ono wcale związane z chorobami serca i układu krążenia. Podwyższone wartości odnotowuje się w nadciśnieniu, zespołach metabolicznych, cukrzycy, przewlekłych infekcjach, przy paleniu. Wysoki poziom może oznaczać zapalenie stawów, ostrą gorączkę reumatyczną, zespół Reitera, chorobę zapalną naczyń krwionośnych, zawał serca, zawał płuca, gruźlicę, odrzucenie przeszczepu nerki, zakażenie układu moczowego, choroby nowotworowe, bakteryjne zapalenie opon mózgowych i wiele innych schorzeń [42]. Stosowanie takich rażących uproszczeń jest najgorszym rodzajem propagandy i siania głupoty. To tak jakby twierdzić, iż jeden, pojedynczy czynnik ryzyka spowoduje nowotwór. W grę wchodzi gigantyczna liczba czynników ryzyka, setki zależności i nie wolno stosować tutaj prostych modeli w rodzaju a + b = c.

13 min. 47 sek.: „Dr Neal Barnard: Jeśli chodzi o choroby serca, alkohol nie jest ważny, cukier też nie, palenie jest szalenie istotne. Dieta oparta na mięsie istotnie wpływa na powstawanie chorób serca”.

Komentarz: Dr Neal Barnard – chyba zyskał swój tytuł w latach 70’ XX wieku, gdyż głosi frazesy oraz mity, które wykuto w tamtych latach. Właśnie dlatego mamy teraz do czynienia z epidemią cukrzycy oraz chorób serca. Bo wtedy uznano tłuszcze zwierzęce za wroga serca, a zminimalizowano szkodliwość alkoholu czy cukru. Jeśli ktoś mówi, że cukier nie jest ważny dla chorób serca to chyba nie ma pojęcia o skali konsumpcji sacharozy oraz syropu glukozowo-fruktozowego i ich wpływie na stan zdrowia społeczeństwa. Oczywiście badania w rodzaju: „Relationship between Added Sugars Consumption and Chronic Disease Risk Factors: Current Understanding” [30] są propagandą, sponsorowaną przez “ConAgra Foods, Kraft Foods, PepsiCo International, The Coca Cola Company, the Corn Refiners Association […]”. Ciężko, aby producenci słodzonych napojów (Coca-Cola, Pepsi-Cola), czekolad (Kraft Foods), batoników (Kraft Foods) lub podmioty zajmujące się pozyskiwaniem syropu glukozowo-fruktozowego z kukurydzy (the Corn Refiners Association) popierali naukowców twierdzących, iż cukier jest szkodliwy dla zdrowia. Sypnęli groszem i okazało się, że „cukier wcale nie jest taki zły”, a już syrop glukozowo-fruktozowy to samo zdrowie. I dlatego autorzy ww. publikacji są rzadko cytowani, inni naukowcy widzą tu przekręt. Nie powinno to dziwić, stawką są miliardy dolarów. „W 2015 roku spółka Coca-Cola osiągnęła ponad 44 mld$ przychodów oraz 7,35 mld$ zysku netto". [40]

Po drugie: wg badań alkohol jest jednym z ważniejszych czynników pod względem rozwoju niewydolności serca [28]. W niewielkich dawkach ma działanie ochronne dla serca, ale ... wg badań, przekroczenie tej niewielkiej dawki etanolu powoduje nadciśnienie (=uszkodzenie nerek i serca), bezpośrednie uszkodzenie serca, wylewy, choroby wątroby i problemy trawienne. Co roku alkohol zabija w USA 88 tysięcy ludzi (nie wymaga to raczej komentarza) [31]. Etanol ma wpływ na serce i układ krążenia: zaburza funkcjonowanie serca (wzmożone tętno), upośledza  sprawność lewej komory serca, podwyższa ciśnienie krwi. Przykładowo w badaniach Mostofsky E. i wsp. dawka etanolu, która nie zwiększała ciśnienia krwi to do 20 g dziennie (dla kobiet), jednakże już w progu 20-34 g etanolu dziennie stwierdzano nadciśnienie tętnicze [32]. Alkohol niszczy nerki oraz układ krążenia pośrednio i bezpośrednio. Pośrednio przez wpływ na ciśnienie tętnicze (co ma wpływ zarówno na serce, jak i nerki), bezpośrednio przez swoje toksyczne działanie na komórki i układy. 

O ironio, cytowany lekarz opublikował pracę, która potępia błędne używane metaanaliz w badaniach dietetycznych [29]! Jest to osoba skrzywiona pod względem poglądów na diety wegetariańskie i wegańskie, a więc ... idealnie nadaje się do filmu propagandowego mówiącego, iż „jedzenie mięsa zabija ludzi” i bardzo słabo jako nośnik prawdy. 

Po trzecie: badania, którymi podpierają się naukowcy oraz Kip Andersen NEGUJĄ związek między jedzeniem mięsa a chorobami serca! Tak, te same badania mówią, iż przetworzone mięso szkodzi oraz że jedzenie nieprzetworzonego mięsa ma niewielki lub żaden wpływ na choroby serca [2, 27] czy cukrzycę [26].

16 min. 56 sek.: „natknąłem się na badanie pokazujące, że jedzenie jednego jajka dziennie jak tak samo szkodliwe jak wypalenie 5 papierosów. Żółtko jest skoncentrowanym źródłem tłuszczu i cholesterolu. Gdy wprowadzamy to do krwiobiegu, otłuszcza to nasze czerwone krwinki. Krew gęstnieje i robi się lepka, wzrasta poziom cholesterolu. Nie ma nic zdrowego w jedzeniu żółtka”. 

Komentarz: oczywiście podobnych, rzetelnych obserwacji nie ma w badaniach naukowych – to tylko hipoteza. Rzekomy mit, iż „1 jajko = 5 papierosów” nie ma żadnego odniesienia do rzeczywistości, w tym badań. Mit został skrytykowany nawet przez wegan... Bazuje on na uproszczonych modelach, a można się z nim zapoznać tutaj [23]. Bez uwzględniania szeregu innych czynników – proste modele matematyczne przynoszą błędy. Uczestnicy nie pamiętali, ile żółtek tak naprawdę zjadali, brakowało informacji w jaki sposób przyrządzali jajka (ma to kluczowe znaczenie), nie uwzględniono jako czynnika wysiłku fizycznego, konsumpcji alkoholu, użycia leków (np. antydepresantów) oraz innych, ważnych czynników dietetycznych.

Tymczasem okazuje się, iż:

  • niedobór cholesterolu zabija ludzi znacznie szybciej niż jego nadmiar,
  • konsumpcja cholesterolu w pokarmie ma się nijak do stężenia cholesterolu endogennego [18, 21],
  • konsumpcja 3 jajek dziennie zmniejsza LDL oraz zwiększa HDL  [19] (a przecież jajka zawierają dużą ilość tłuszczu i cholesterolu),
  • nie istnieje żaden „dobry” i „zły” cholesterol, gdyż HDL i LDL to tylko transportery,
  • w określonych okolicznościach „dobry” HDL jest równie szkodliwy jak wyklinany „zły” LDL. O tym pisałem m.in. tutaj, szeroko przytaczając badania naukowe i opracowania,
  • dla rozwoju miażdżycy znaczenie ma nie sam cholesterol, profil lipidowy – ale ... stan zapalny w ciele. Najprawdopodobniej dostrzegamy źdźbło, a przez dziesiątki lat nie widzieliśmy belki: „dane kliniczne wskazują, że znaczny odsetek  osób z zawałami mięśnia sercowego nie ma istotnie nasilonych klasycznych czynników ryzyka. W USA 46% zawałów występuje u kobiet ze stężeniem cholesterolu LDL poniżej 130 mg%. Spośród 120 000 pacjentów z chorobą niedokrwienną serca u 15% kobiet i 19% mężczyzn nie stwierdzono hiperlipidemii, nadciśnienia, cukrzycy lub palenia papierosów. Jeden z pomijanych czynników w ocenie to stan zapalny [...] do oceny jego aktywności można używać oznaczania np. białka C-reaktywnego. Wiele przemawia za udziałem  tego białka w rozwoju miażdżycy” [20].

Poza tym dieta wielu sportowców składa się z dziesiątek jajek dziennie. Gdyby były one tak szkodliwe dla zdrowia, mało kto dożyłby 35-40 roku życia.

17 min. 34 sek.: „Badania, które bronią tłuszczów nasyconych są kampanią przemysłu nabiałowego”. 

Oczywiście, wszyscy naukowcy na świecie spiskują, by bronić przemysłu nabiałowego. Tylko pominięto ważny fakt – prawda broni się sama, liczne, inne publikacje kwestionują wpływ cholesterolu pokarmowego na endogenny (ten jest niezbędny oraz wytwarzany wg potrzeb) [18, 21]. Na domiar złego nie udowodniono, aby diety wysokotłuszczowe były szkodliwe dla nerek, wątroby, układu sercowo-naczyniowego. Raczej odnotowano same korzyści zdrowotne, o czym obszernie pisałem wcześniej.

Rzekomy związek tłuszczów nasyconych z chorobami wieńcowymi i udarem mózgu  obalono m.in. w meta-analizie Patty W Siri-Tarino, Qi Sun, Frank B Hu, Ronald M Krauss. Obserwacje trwały od 5 do 23 lat i dotyczyły 347 747 osób. Wśród tej grupy u 11 006 pojawiła się choroba wieńcowa lub udar mózgu. Spożycie tłuszczów nasyconych nie było powiązane z ryzykiem wystąpienia choroby wieńcowej, chorobami sercowo-naczyniowymi czy udarem [22]. Badanie nie było finansowane przez przemysł mleczarski, a inicjowane przez National Heart, Lung, and Blood Institute (NHLBI) we współpracy z “Programem dla serca: Honolulu”.

Niestety brakuje mi miejsca, aby dokładnie omówić pozostałe przeinaczenia i kłamstwa zawarte w filmie. Kontrowersje powinny budzić m.in. stwierdzenia o uzależniającym potencjale sera żółtego, o szkodliwości nabiału, o „natychmiastowym wywoływaniu stanu zapalnego przez mięso”. Jako łyżkę dziegciu dodam, iż wielu badaczy kwestionuje ochronną rolę diet wegetariańskich w kontekście nowotworów, dla niektórych ich rodzajów (np. raka szyjki macicy) ryzyko było wyższe dla osób nie jedzących mięsa [24]. Ogólnie przyjmuje się, iż wegetarianie mają 10-12% niższe szanse na zachorowanie na raka.

Na koniec: „Epidemia cukrzycy, otyłości, nadciśnienia i chorób serca to efekt wieloletnich niemoralnych praktyk, pozwalających na to, by obrzydliwie bogaci producenci jaj, nabiału i taniego mięsa dyktowali warunki rządom, lekarzom, całym społeczeństwom żyjącym w matriksie mięsożerstwa” [24]. 

Komentarz: przykro mi, ale istnieją setki tysięcy przykładów zdrowych osób jedzących głównie mięso i nabiał. 99% kulturystów odżywia się w ten sposób. Problemem nie jest cukier, mleko, jajka, ser żółty czy mięso – ale nadmiar jedzenia oraz niedobór ruchu. To jest źródłem epidemii otyłości, a z nią związane są liczne choroby (nowotwory, cukrzyca, zespoły metaboliczne). Wiem, że łatwiej zrzucać winę na “światowy spisek” albo “jedzenie mięsa”. Rośliny, owoce i woda też mogą być skażone wieloma chemikaliami, a w wodzie pitnej często odnajduje się metabolity leków hormonalnych, środków przeciwzapalnych czy narkotyków [26]. Rośliny często zawierają ołów, kadm i inne metale ciężkie; substancje te powodują uszkodzenia układu nerwowego, nowotwory, choroby przewlekłe i liczne, inne skutki uboczne. Ryby, owoce, morza i glony zawierają np. arsen.

Soja doskonale wpływa na zaburzenia poziomu testosteronu i estrogenów, przy tym kiepsko nadaje się do redukcji masy ciała. Białko sojowe okazało się szkodliwe dla mężczyzny, w czasie 14 dniowej redukcji o deficycie 750 kcal dziennie, grupa biorąca 2 x dziennie 26 g białka sojowego SoyPro950M straciła najwięcej mięśni! Najlepsze efekty odnotowano w grupie węglowodanów, badani stracili średnio 2.1 kg masy, w tym 400 g mięśni oraz 1.6 kg tłuszczu. Grupa białka serwatkowego straciła średnio 2.1 kg masy, w tym 600 g mięśni oraz 1.4 kg tłuszczu. Grupa białka sojowego straciła średnio 2.7 kg masy, w tym 1300 g mięśni oraz 1.5 kg tłuszczu.

Podsumowanie: od wielu lat zjadam od 3 do 6 jajek dziennie, nie stronię także od mięsa. Mam książkowe wyniki badań laboratoryjnych (w tym profilu lipidowego, wątroby, nerek oraz serca) oraz testów wysiłkowych, mimo iż moja dieta w większości składa się z tłuszczy oraz protein! Zgadza się, jajka produkowane przemysłowo nie są zdrowe dla człowieka, nadmiar mięsa (szczególnie poddanego długotrwałej obróbce termicznej) jest szkodliwy dla zdrowia. Wiemy też, iż w USA stosuje się jako promotory wzrostu substancje szkodliwe dla zdrowia człowieka (zakazane w UE). To wszystko wiadomo, od dobrych kilku dziesiątek lat. Dlatego jajka mam głównie od zaufanego dostawcy, nie z hodowli masowej, a podaż mięsa w mojej diecie wcale nie jest tak znaczna. W nadmiarze człowieka może zabić nawet woda, we wszystkim należy znaleźć umiar. Niestety, o ile zamierzenie autorów filmu "what the health" było może i słuszne, to posunęli się zdecydowanie za daleko. Na koniec dodam, iż wbrew informacjom zawartym w filmie istnieją leki które mogą obniżyć poziom dioksyn u ludzi np. colestimid (lek wiążący kwasy żółciowe) - redukuje on także poziom PCB (polichlorowanych bifenyli). Gdyby dobrze poszukać w literaturze naukowej, to 90% filmu "what the health" stanowią kłamstwa lub przeinaczenia.

 

Referencje:

1.        Br Med J. 1973 Nov 17; 4(5889): 372–373. “Editorial: Toxicity of nitrosamines” https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC1587854/?page=1

2.        Renata Micha, Georgios Michas, and Dariush Mozaffarian “Unprocessed Red and Processed Meats and Risk of Coronary Artery Disease and Type 2 Diabetes – An Updated Review of the Evidence” https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3483430/

3.        Julita Reguła “Charakterystyka i ocena wybranych diet alternatywnych”

4.        http://www.independent.co.uk/news/world/europe/world-aids-day-russia-hiv-crisis-denialists-disease-international-moscow-a8084826.html

5.        https://www.avert.org/professionals/hiv-around-world/eastern-europe-central-asia/russia

6.        Vadim Pokrovskiy „HIV epidemic in Russia and neighbouring countries” https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4224896/

7.        Monitoring Editor: Gunther Eysenbach Reviewed by Nicoli Nattrass and Brian Foley “An AIDS-Denialist Online Community on a Russian Social Networking Service: Patterns of Interactions With Newcomers and Rhetorical Strategies of Persuasion” https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4260080/

8.        Małgorzata Kardasz, Danuta Pawłowska Borgis - Nowa Medycyna 2/2008, s. 16-25 * „Dyskusyjne metody terapii alternatywnej u osób z chorobą nowotworową” http://www.czytelniamedyczna.pl/1138,dyskusyjne-metody-terapii-alternatywnej-u-osob-z-choroba-nowotworowa.html

9.        Anna Dubaniewicz  „Sarkoidoza-choroba o wielu twarzach” https://journals.viamedica.pl/forum_medycyny_rodzinnej/article/download/10179/8679

10.     Martyna  KANIA „Rola żywienia i stylu życia w prewencji chorób nowotworowych” http://www.uczelniawarszawska.pl/pdf/MZN_1_2017.pdf

11. Martyna  

Komentarze (11)
RPS1990

Jak zwykle pozamiatałeś tym artykułem - brawo Knife !

0
januszg1

Autor artykułu najpierw zanegował to co głoszą "szarlatani" np. Jerzy Zięba, a na koniec w komentarzach przyznał wszystko to co oni głoszą : ) Proponowałbym spotkać się z panem Jerzym na żywo np w TV w jakimś programie i podyskutować w cztery oczy : ) albo kupić jego książkę i spraktykować na początek np. jak pozbyć się uciążliwego kataru, który dokucza od lat albo kaszlu czy bólu stawów. Czy jak odtruć organizm od chemii, którą zjadamy dzień dnia i non stop jesteśmy ociężali i spać nie możemy.
Jeszcze pragnę zauważyć - jaką to trzeba być sektą żeby ludzi przekręcić aby brali końskie dawki doustnie, domięśniowo, dożylnie i często są to leki dla zwierząt hodowlanych?? Nie wspomnę o ilościach zjadanych posiłków kiepskiej jakości/ bo teraz zdrowe jedzenie to tylko przez siebie wyprodukowane/ a nie z supermarketów itp.
Pozdrawiam i przysięgam, że nie ma tu żadnej z mojej strony złośliwości. Proszę sprawdzić na sobie i zrobić testa : ) jak to w kulturystyce sprawdzacie wątroby itp. ale i tak nie to co trzeba i chodzicie zakwaszeni.
Wystarczy nasikać na papierek lakmusowy kilka razy w ciągu dnia i już wszystko wiadomo.
Może się mylę - nie wiem - proszę sprawdzić albo dać przepis chłopakom trenującym żeby smacznie spali bez tabletek i już ......
Jeszcze dodam, że nie znam osobiście Pana Jerzego i nigdy się z nim nie spotkałem, a jedynie praktykuję trochę jego metody.

0
_Knife_

Co przyznałem? Zięba jest oszołomem i kłamcą. Nie ma sensu bym się z nim spotykał, równie dobrze mogę rozmawiać o farmakologii z Dodą Rabczewską albo o polityce z dziećmi z przedszkola. Z d****ami się nie dyskutuje, tylko się ich banuje albo wyklucza z dialogu.

"Czy jak odtruć organizm od chemii, którą zjadamy dzień dnia i non stop jesteśmy ociężali i spać nie możemy. "

Bla bla,zero konkretów, typowe lanie wody. Chemia w większości nie jest szkodliwa, to słowo wytrych dla ludzi którzy nie mają pojęcia o czym piszą, a ociężałość i problemy ze snem mogą mieć 10001 innych powodów niż jedzenie.

"jak to w kulturystyce sprawdzacie wątroby itp. ale i tak nie to co trzeba i chodzicie zakwaszeni"

To kolejny bzdurny mit oszołomów. Jeszcze za raz usłyszę o pH krwi i już w ogóle glebę zaliczę.

0
Krzychu79

Kolego Pan Ziemba to sie buja na takich pseudo banianiach i domyslach jak te w w/w filmie. Od czasu do czasu cos trafi i tyle, ale generalnie to brak mu wiedzy i podparcia w badaniach. Tak samo jak
tobie kiedy piszesz o zakwaszeniu i laniu na papierek lakmusowy. To co, masz kwasny organizm czy moze jednak tylko mocz??? Moze ph krwi sobie zbadaj to wtedy zobaczysz czy zakwszenie organizu to tak latwa sprawa jak Pan Zieba twierdzi, a przy okazji sie przekonasz, ze informacje nalezy sprawdzac, a nie slepo wierzyc.

0
Padre76

Przychodzi facet do restauracji i pyta kelnera:
- Jestem weganinem, co mógłby mi pan polecić??
Kelner odpowiada: spier..lać :)

0
Arthass

5/5
Gratuluję, że chciało się panu analizować bzdury w tym filmiku :) Ja bym nie miał siły. "Badania wykazały..." - badania badaniom nierówne, a także często mamy do czynienia raczej z błędnymi (nie wiadomo czy intencjonalnie) interpretacjami wyników, czy w ogóle z góry złej metodologii prowadzenia badań. Także obecnie sformułowanie "Badania wykazały..." nie oznacza samo w sobie praktycznie nic, jeśli nie potrafimy zweryfikować jakości, metodologii i samych wyników badań samodzielnie.
Widzimy, że np. mięso poddane specyficznym rodzajom obróbki z udziałem różnych substancji konserwujących (jak azotyny, które przekształcają się pod wpływem temperatury w rakotwórcze nitrozooaminy) może mieć potencjał rakotwórczy, ale ze względu na substancje powstałe na skutek tego procesu, a nie z powodu tego, że jest danym mięsem :) No, ale na potrzeby filmiku fałszuje się interpretację tworząc skrót myślowy iż wyniki te dotyczą mięsa pod każdą postacią :) Czyż to nie jest jawne wprowadzanie w błąd? Tak właśnie działa propaganda tego typu ruchów "anty". Nie ważne w jaki sposób, byle by "udowodnić" swoje racje.

0
januszg1

Filmu nie oglądałem, a jedynie artykuł z lekka przeczytałem. Ja nikogo na nic nie namawiam ale gdyby zawiodła was medycyna to proszę sprawdzić metody "szarlatańskie", które nic praktycznie nie kosztują,
a wyciągają z dużych problemów zdrowotnych. Medycyna stara się mieć jedynie klienta co nie ma nic wspólnego z wyleczeniem człowieka. pozdrawiamserdecznie

0
_Knife_

januszg1 - godne najwyżej pogardy jest żerowanie na osobach stojących na krawędzi życia i desperacko szukających ratunku u oszustów i szarlatanów. Nie wiem jak zięba może spać po nocach sprzedając taki kit, często ciężko chorym ludziom. Niedawno tacy sami idioci jak zięba zabili swojego dzieciaka tłumacząc, że i tak nie chciał już żyć - a raka leczyli u niego ALT-MEDEM. Jeszcze inny uzdrowiciel doprowadził raka piersi do nieodwracalnego stanu, gdzie niewiele już się dało zrobić.

0
Arthass

"Niedawno tacy sami idioci jak zięba zabili swojego dzieciaka tłumacząc, że i tak nie chciał już żyć - a raka leczyli u niego ALT-MEDEM. Jeszcze inny uzdrowiciel doprowadził raka piersi do nieodwracalnego stanu, gdzie niewiele już się dało zrobić. "

Mama zmarła na raka 2 lata temu. W stanie paliatywnym również masa "alt-medowych uzdrowicieli" chciała oferować "pomoc". Jedna "wyznawczyni" Zięby też była. Odmawiałem - dlatego byłem określany (nawet przez niektórych członków rodziny), jako osoba zaborcza, agresywnie wzbraniająca dostępu do chorego.

Widzę w internecie masę bloggerów namawiających do "zdrowych diet wegetariańskich/wegańskich". Pytanie, czy te osoby mają jakieś szersze pojęcie o dietetyce? Czy w swoich przepisach uwzględniają uzupełnianie newralgicznych substancji odżywczych na takich dietach (szczególnie w przypadku weganów)? Czy starają się układać dietę w celu dostarczenia odpowiedniej ilości wysokiej jakości białka, odpowiedniej ilości poszczególnych aminokwasów egzogennych - szczególnie lizyny, której najczęściej na takiej diecie ludzie mają głębokie niedobory? Czy starają się, by ludzie podążający za ich poradami uzupełniali dietę w odpowiednią ilość kwasów omega 3, i w odpowiedniej proporcji do kwasów omega 6? Czy zaznaczają (w przypadku wegan szczególnie) konieczność suplementacji witaminy B12?

Z tego co widzę, nie. Za propagowanie tych idei biorą się osoby nie mają kompletnie predyspozycji do wypowiadania się na te tematy.

0
Arthass

"Ja nikogo na nic nie namawiam ale gdyby zawiodła was medycyna to proszę sprawdzić metody "szarlatańskie", które nic praktycznie nie kosztują,
a wyciągają z dużych problemów zdrowotnych. "

Wie pan, a ja znam lekarza, do którego zgłaszają się lawinowo ludzie, którzy zniszczyli sobie zdrowie metodami "alt-medowymi" i teraz proszą o pomoc medycyny konwencjonalnej. Lekarz ten ma dane pacjentów z adresami zamieszkania i jak sam publicznie ogłosił - może ich bez zawahania użyć w obrębie zgody od tych ludzi na wykorzystanie danych osobowych. Także zupełnie odwrotna sytuacja. Tylko kto o tym pisze na internecie? Kto przyznaje się, że zniszczył sobie zdrowie "alt-medem" i teraz korzysta z usług konwencjonalnej medycyny, żeby się odratować? Ano nie pisze się o tym, bo lekarze zajmują się leczeniem, a nie prowadzeniem propagandy na internecie.

Kwestia tego, że ludzie tacy wracają do konwencjonalnej medycy dopiero wtedy, kiedy są już w stanie opłakanym i oczekują od lekarzy cudów.

0
Anonim

Hej Knife! Dzieki za super artykul rozwiewajcy moje watpliwosci co do miesa raz na zawsze. Prosze wklej zanumerowane zrodla abym mial co robic i mogl lepiej rzucac miesem w trakcie linkowania wyznawcom tych szamanow.

0