W dni treningowe tłuszcz (nie licząc omega3) na minimalnym poziomie, w opór ww i białka. Odwrotnie w dni bez treningu.
Ja piersi nie jadam, wolę krowy,
serki wiejskie, twarogi. Mam 2-3 posiłki po treningu, albo w dni bez 16 i potem 18-21 w zależności, czy chce mi się to jeść w 2, czy 3. Nie ma więc konieczności posiłku przedtreningowego, na początku się przyda, bo może być ciężko zjeść tyle. Z czasem nie będzie problemem wciągnąć 3-3,5 tyś kcal. Mnie ratuje mój blender. Stały posiłek mam jeden, krowa + owsiane z rodzynkami, resztę mam w szejku, który sobie dzielę na potreningowy i jeden przed snem. Nie dlatego, że nie dałbym rady tego zjeść, po prostu wolę płynne kalorie, nie mam czasu się bawić w robienie sobie jedzenia, no i nie chce mi się, bo po co. W dni nietreningowe opieram się głównie na jajkach, migdałach, mięsie. Carb cycling można powiedzieć.
Jeżeli już przed treningiem posiłek, to wrzuciłbym same proteiny, nie wybiją tak z postu jak ww, czy tłuszcz.
Zmieniony przez - Ludi_ w dniu 2011-12-20 19:10:49