Mam podobny problem do kolegi ze strony 127... Tyle że z tym wątkiem że:
Raz nieprzypadkowo pewien koleś uderzył mnie z barka, ale lekko sie odepchnąłem, że on też to odczuł. Od tego wszystko się zaczęło. Mam niebieski pas w Kyokushinie, czuje sie w miare pewnie. Tego samego dnia(działo się to przed świętami) czekali na mnie w 10-ciu, schowałem honor do kieszeni i powiedziałem pedagogowi, aby zachowała to dla siebie, ale żeby było, że informowałem co sie działo i aby nie było wątpliwości gdy kiedyś ja będę mieć złamany nos. Pedagog sie przeraziła bo mnie lubi(dawna sąsiadka) i powiedziała że to z nimi załatwi, mówiłem aby zrobiła to dyskretnie, oczywiście tak nie było. Ten koleś się już uspokoił, jak narazie z nim nie mam żadnych problemów natomiast rzucają sie teraz jego koledzy, jest ich coprawda 3... ale zawsze mają plecy, bo szkoła jest niestety na ich osiedlu. Problem tkwi w tym, że mam jedynie dwóch kolegów którzy wiem, że nie wahali by sie i mi pomogli(jeden nawet ma gaz XD). Problem polega na tym, że trzech z nich dzisiaj do mnie podeszło, jeden chciał uderzyć z główki, drugi kopa którego nawet nie odczułem. Dzisiaj mieli na mnie czekać, ale zostałem z kolegą chwile dłużej w bibliotece. Co mam zrobić? Wiem że nie moge sie sprowokować, w miejscu w którym to sie działo nie chodzą nauczyciele, ani nie ma kamer, reszta szkoły jest monitorowana. Czekam na odpowiedź
Raz nieprzypadkowo pewien koleś uderzył mnie z barka, ale lekko sie odepchnąłem, że on też to odczuł. Od tego wszystko się zaczęło. Mam niebieski pas w Kyokushinie, czuje sie w miare pewnie. Tego samego dnia(działo się to przed świętami) czekali na mnie w 10-ciu, schowałem honor do kieszeni i powiedziałem pedagogowi, aby zachowała to dla siebie, ale żeby było, że informowałem co sie działo i aby nie było wątpliwości gdy kiedyś ja będę mieć złamany nos. Pedagog sie przeraziła bo mnie lubi(dawna sąsiadka) i powiedziała że to z nimi załatwi, mówiłem aby zrobiła to dyskretnie, oczywiście tak nie było. Ten koleś się już uspokoił, jak narazie z nim nie mam żadnych problemów natomiast rzucają sie teraz jego koledzy, jest ich coprawda 3... ale zawsze mają plecy, bo szkoła jest niestety na ich osiedlu. Problem tkwi w tym, że mam jedynie dwóch kolegów którzy wiem, że nie wahali by sie i mi pomogli(jeden nawet ma gaz XD). Problem polega na tym, że trzech z nich dzisiaj do mnie podeszło, jeden chciał uderzyć z główki, drugi kopa którego nawet nie odczułem. Dzisiaj mieli na mnie czekać, ale zostałem z kolegą chwile dłużej w bibliotece. Co mam zrobić? Wiem że nie moge sie sprowokować, w miejscu w którym to sie działo nie chodzą nauczyciele, ani nie ma kamer, reszta szkoły jest monitorowana. Czekam na odpowiedź
