przegladam to forum od dłuższego czasu i jako, że moja kuracja sie skonczyla, pasuje napisac tu kilka słów o tym bagnie.
Dzis ostatnie 3 tabletki Aknenorminu[20 mg]. W sumie przemyciłem do organizmu 450 tabletek, czyli 15 opakowań. Zapłaciłem w sumie ok. 2,5 tys złotych ! Brałem 5 miechów. Używałem Bepanthen maść na usta i Tears Naturale II do oczu. Bylo zabawy...
pomijając statystyki i te sprawy powiem, że chyba było warto. 'chyba' dlatego, bo tyle co sie wycierpiałem przez ten czas to matko moja. Mniej więcej, mój przebieg leczenia wyglądał TAK:
Po pierwszych dniach brania, zeszły mi wszystkie krosty z nosa i nad ustami ! Jezu cudowny lek ! Pozatym miałem fajny odcień skury.
Potem miesiąc wszedzie strupy i schodzi skura z twarzy i plerów. Nie szło sie ogolić. Ale pewnego dnia sie obudziłem i zobaczyłem, że juz nic nie mam na brodzie ! Znaczy krost nie mam. Nos i koło ust było już OK.
3 miesiąc brania i ku*wa załamka. Coraz i coraz gorzej nie chce schodzić z policzków ja pier ! Czoło jak na polu bitwy ! Ide do dermatologa, pytam: co jest ? Ona mówi, że tu trzeba cierpliwości. Że do września sie wszystko zagoi i bedzie jakbym nigdy nie mial tej choroby. DO września ? ja mam za miesiąc studniowke kobieto ! No ale nic - żyjem dalej. Jest jak jest.
Na studniówce[14 styczeń] było ciut lepiej, zaczęło mi schodzić z policzków, ale pojawiały sie zato przebarwienia. Nie było dobrze. Ale i tak bawiłem sie superowo ; ) Piłem kilka kieliszków - nic mi nie było.
Stopniowo z policzków mi schodziły krosty, do końca stycznia[po 4 miesiacach brania] już miałem tylko przebarwienia. Dziwne one są - skura gładziutka, a widać jakby coś rozsło. Na szyi i wszedzie, gdzie miałem już mi zeszły, zostało ostatnie czoło.
Pod koniec lutego był taki dzień, że wstałem i nie miałem już krost na czole ; ) Teraz jest 5 marzec, ostatnie dni 5 miesiecznej kuracji, mam tylko 1 wieksza kroste na prawo od oka (z tym miejscem od początku leczenia mialem problem, ale widze, ze i tu sie łądnie goi teraz).
Na prawde ciężko powiedziec narazie czy jestem zadowolony. Nie pekam z radości. Może to przez pewna taka dziewczyne, a moze dlatego bo wczoraj troche wypiłem (2x 0,7 i 0,5 na trzech ;) Odziwo nie mam kaca dziś ;o
Do swojego wyglądu nigdy nie przywiązywałem większej wagi, ale od kad wyskoczyły mi te ***.. potwory na plecach i klacie to przeciez musialem zaczac leczyc sie i to od razu wystawić wieksza armate, bo nie wyobrażałem sobie kochania sie z dziewczyną w takim stanie.
A i słówo o plerach i klacie 'po leczeniu' - zeszło mi po pierwszym miesiącu wszystko, teraz mam tylko niknące już przebarwienia.
Sztucznymi łzami jak sie zakrapia po 10 razy dziennie to jest wporzo - polecam. A Bepanthen od ust - średnio sie sprawdził. I tak co kilka dni mi wargi na nowo sie tworzyły.
Aha, przez całą kuracje towarzyszył mi jakis dziwny zapach, no to był raczej odór. Musiałem się myć codziennie pod prysznicem i to dośc dokładnie, żeby to z siebie zmyć. To też była męka jak cholera z tym 'zapachem'. A i głowa mnie często bolała.
Co do psychiki to jak to zwykle bywa, kiedy jest się nieakceptowanym: przejście na niezdrowy cynizm i nihilizm.
Jakby ta kuracja trwała jeszcze z kilka miesięcy to.. alienacja, hipochondiria, kompleksy, obłed i te sprawy ; ) Cholernie mnie wymęczyła.
trza miec nerwy do takich rzeczy !
napisze tu coś jeszcze za jakis czas
Dzis ostatnie 3 tabletki Aknenorminu[20 mg]. W sumie przemyciłem do organizmu 450 tabletek, czyli 15 opakowań. Zapłaciłem w sumie ok. 2,5 tys złotych ! Brałem 5 miechów. Używałem Bepanthen maść na usta i Tears Naturale II do oczu. Bylo zabawy...
pomijając statystyki i te sprawy powiem, że chyba było warto. 'chyba' dlatego, bo tyle co sie wycierpiałem przez ten czas to matko moja. Mniej więcej, mój przebieg leczenia wyglądał TAK:
Po pierwszych dniach brania, zeszły mi wszystkie krosty z nosa i nad ustami ! Jezu cudowny lek ! Pozatym miałem fajny odcień skury.
Potem miesiąc wszedzie strupy i schodzi skura z twarzy i plerów. Nie szło sie ogolić. Ale pewnego dnia sie obudziłem i zobaczyłem, że juz nic nie mam na brodzie ! Znaczy krost nie mam. Nos i koło ust było już OK.
3 miesiąc brania i ku*wa załamka. Coraz i coraz gorzej nie chce schodzić z policzków ja pier ! Czoło jak na polu bitwy ! Ide do dermatologa, pytam: co jest ? Ona mówi, że tu trzeba cierpliwości. Że do września sie wszystko zagoi i bedzie jakbym nigdy nie mial tej choroby. DO września ? ja mam za miesiąc studniowke kobieto ! No ale nic - żyjem dalej. Jest jak jest.
Na studniówce[14 styczeń] było ciut lepiej, zaczęło mi schodzić z policzków, ale pojawiały sie zato przebarwienia. Nie było dobrze. Ale i tak bawiłem sie superowo ; ) Piłem kilka kieliszków - nic mi nie było.
Stopniowo z policzków mi schodziły krosty, do końca stycznia[po 4 miesiacach brania] już miałem tylko przebarwienia. Dziwne one są - skura gładziutka, a widać jakby coś rozsło. Na szyi i wszedzie, gdzie miałem już mi zeszły, zostało ostatnie czoło.
Pod koniec lutego był taki dzień, że wstałem i nie miałem już krost na czole ; ) Teraz jest 5 marzec, ostatnie dni 5 miesiecznej kuracji, mam tylko 1 wieksza kroste na prawo od oka (z tym miejscem od początku leczenia mialem problem, ale widze, ze i tu sie łądnie goi teraz).
Na prawde ciężko powiedziec narazie czy jestem zadowolony. Nie pekam z radości. Może to przez pewna taka dziewczyne, a moze dlatego bo wczoraj troche wypiłem (2x 0,7 i 0,5 na trzech ;) Odziwo nie mam kaca dziś ;o
Do swojego wyglądu nigdy nie przywiązywałem większej wagi, ale od kad wyskoczyły mi te ***.. potwory na plecach i klacie to przeciez musialem zaczac leczyc sie i to od razu wystawić wieksza armate, bo nie wyobrażałem sobie kochania sie z dziewczyną w takim stanie.
A i słówo o plerach i klacie 'po leczeniu' - zeszło mi po pierwszym miesiącu wszystko, teraz mam tylko niknące już przebarwienia.
Sztucznymi łzami jak sie zakrapia po 10 razy dziennie to jest wporzo - polecam. A Bepanthen od ust - średnio sie sprawdził. I tak co kilka dni mi wargi na nowo sie tworzyły.
Aha, przez całą kuracje towarzyszył mi jakis dziwny zapach, no to był raczej odór. Musiałem się myć codziennie pod prysznicem i to dośc dokładnie, żeby to z siebie zmyć. To też była męka jak cholera z tym 'zapachem'. A i głowa mnie często bolała.
Co do psychiki to jak to zwykle bywa, kiedy jest się nieakceptowanym: przejście na niezdrowy cynizm i nihilizm.
Jakby ta kuracja trwała jeszcze z kilka miesięcy to.. alienacja, hipochondiria, kompleksy, obłed i te sprawy ; ) Cholernie mnie wymęczyła.
trza miec nerwy do takich rzeczy !
napisze tu coś jeszcze za jakis czas