Ajazy- dopóki progresuje to walczę. Jak stanę będzie uczciwa okazja do zmiany kierunku. To mówisz ze 5/3/1 tez nie?:'-( Ja muszę ogarnąć tą sile i ławkę z własnym MC bo wstyd. Tymczasem....DNT:
Wstałem dość wcześnie. Wrzuciłem śniadanko, odpaliłem energetyka. Wolne przedpołudnie. Super. Czas sprawdzić kolano
9.33- bieg na na 10 km. Po 3 km kolano boli, ale na tyle ze mogę kontynuować.
Wróciłem z biegnka. I nagle sobie przypomniałem że kupiłem sobie zaj**iaszczy rower

Zrzuciłem mokre szmaty, ubrałem suche.Ruszyłem na rowerową wycieczkę żeby sobie strzelić pare fajnych selfie w lesie .....ale przede wszystkim po to żeby obczaić trudniejsze odcinki techniczne wyścigów XC „Trzy wieże”
http://trzywiezexc.pl Zrobiłem sobie rundkę. Trudniejsze odcinki powtarzałem. Dwie gleby, i raz zmiażdżyłem sobie
nabiał o ramę. Nie jest źle. Już wiem po co w rowerze są dwa hamulce. I że jest różnica kiedy używam przedniego a kiedy tylnego. No kto by pomyślał.
Jutro jest oficjalny objazd trasy. Mam zamiar się podłączyć :)
Wrażenia. To jest to. Jest prędkość przy łagodnych prostych zjazdach, adrenalina przy tych mniej łagodnych i walka przy podjazdach. Bajka:)
Ok -se pojezdziłem, ruszyłem se na miasto. Wracając rowerkiem mijałem basen i tak się zupełnie przypadkowo złożyło ze w plecku miałem ręcznik i kąpielówki

A to se pójdę popływać- pomyślałem. I se popływałem. Potem się okazało że nagle muszę odebrać dzieci ze szkoły i przedszkola i skoczyło się błogie przedpołudnie. Z tego wszystkiego zapomniałem zjeść :(
