ja bym mu dupy nie ratował.
Nad takimi sposobami mógłbym się zastanawiać gdyby naprawdę autor nie umiał się bić,nie miał kolegów i był pomiatany przez każdego.
A kumplować się z jakimiś frajerami? Po co? żeby za pare tygodni zapomniał o "dobroci serca" autora i znów zaczął dymy? Wtedy żaden pedagog nie potraktuje Cie poważnie.
Nad takimi sposobami mógłbym się zastanawiać gdyby naprawdę autor nie umiał się bić,nie miał kolegów i był pomiatany przez każdego.
A kumplować się z jakimiś frajerami? Po co? żeby za pare tygodni zapomniał o "dobroci serca" autora i znów zaczął dymy? Wtedy żaden pedagog nie potraktuje Cie poważnie.
"Będąc na diecie najważniejsze jest, by wieczorem zasnąć, zanim się zechce żreć"