W końcu! Też mnie to cieszy niezmiernie. I teraz wiem, że już będzie coraz lepiej.
Drążek odpuściłem na jakiś czas, bo mam go "na zewnątrz" i jak wychodzę do niego spocony to na następny dzień łapie mnie przeziębienie.
Poręcze też musiałem odpuścić, zamocowałem je w innym miejscu i zapomniałem sprawdzić poziom. Teraz mam jedną rączkę wyżej, drugą niżej i tragicznie się ćwiczy. Z resztą na jakiś czas i tak mam dość dipsów. Zbrzydły mi trochę. WL jakoś lepiej mi wchodzi w klatkę, niż dipsy.
Drążek odpuściłem na jakiś czas, bo mam go "na zewnątrz" i jak wychodzę do niego spocony to na następny dzień łapie mnie przeziębienie.
Poręcze też musiałem odpuścić, zamocowałem je w innym miejscu i zapomniałem sprawdzić poziom. Teraz mam jedną rączkę wyżej, drugą niżej i tragicznie się ćwiczy. Z resztą na jakiś czas i tak mam dość dipsów. Zbrzydły mi trochę. WL jakoś lepiej mi wchodzi w klatkę, niż dipsy.
Trening bez nóg, to jak seks bez orgazmu.
