Podeslalem zapasowy numer na Polske - u mnie w lesie bieda z zasiegiem :(
Chcialem sobie zrobic wybieganie, majace byc od razu robieganiem miesni ktore po 11.11 mialem jednak mocno obolale. Z zalozenia planowalem 12-14 km spaceru biegowego po okolicy bez scislego planu trasy - a wyszedl mi maly koszmar biegowy. Po pierwsze polecialem na czczo, tylko na
BCAA bo co to za wysilek godzinka z ogonkiem biegania nie ? Po drugie, bez napoju, bo jest zimno to przeciez wytrzymam. Po trzecie - bez telefonu i kasy w kieszeni, no bo po co.
Troszke zabladzilem ;) Troszke bardziej niz troszke, dodatkowo motajac sie przez las bieglem przez bagna, wykroty i krzaczory, wiec chwilami ledwo truchtalem by nog nie polamac. No i zanim wrocilem na znama mi droge nieco zeszlo, a calosc dala wybieganie 30km ;)
Jak sie czulem bez pozywienia, picia, domyslacie sie pewnie. Jak sie czuja moje nogi - zapewniam, domyslac sie nie jestescie w stanie, i lepiej ;) Same podbiegi to prawie 50 minut dralowania pod gore, i to po kaszubskich morenach polodowcowych. Cudowne uczucie, ogien w miesniach.
Wieczorem rozplywam bole bo czuje ze bedzie horror ;)
Zmieniony przez - xzaar77 w dniu 2013-11-13 12:26:17