Dzisiaj trening niestety po 5-6 godzinach od wstania (też na czczo); nie miałem możliwości inaczej, a nie chciało mi się wciskać posiłku po powrocie do domu i czekać godziny. Oprócz głodu i przemoknięcia dzień umilił mi widok kursantów z kursu instruktorskiego, czyli dekoncentrującej mnie i zabierającej mi tlen hordy.
Przedostatni trening w tym cyklu, także przejdzie.
1. Martwy ciąg klasyk + 5kg
60 kg x 10
100 kg x 6
120 kg x 2
140 kg x 2
160 kg x 1
170 kg x 3, x 2, x 2, x 1 (bez maksowania, na pierwszej serii weszłoby 4 razy, ale wolałem zostawić sobie zapas i zrobić przynajmniej 8 powtórzeń. Jestem w sumie zadowolony, bo jest to powrót do ciągów i w sierpniu na 100 % nie podniósłbym tych 170 kg nawet raz)
2.
Podciąganie nachwytem, + 5 kg, 4-5 powtórzeń
30 kg
30 kg
25 kg
20 kg
15 kg
10 kg
5 kg
cc
+ podciąganie neutralem wzdłuż drążka
4
4
4
4
3. Wioślarz 60 kg + Ściąganie wyciągu dolnego 60 kg (z przytrzymaniem- dopiero teraz zaczynam naprawdę czuć to ćwiczenie)
60 x 8 // 60 x 10
60 x 8 // 60 x 10
60 x 8 // 60 x 10
60 x 8 // 60 x 10
4. Wiosłowanie jednorącz na dobicie
47 kg x 10
52 kg x 10
62 kg x 12
18 minut aero