Brzuch,łydki, uda
Allahy - 3x20
Wspięcia na palce siedząc - 1x12,1x24,1x36
1. Kickback : 3x15
2. Uginanie podudzi leżąc : 3x15
3. Wykroki chodzone ze sztangielkami : 2x25
4. Syzyfki : 1x30
5. Przysiady ze sztangą na barkach : 1x15, 1x8
6. Wypychanie nogami na suwnicy skośnej : 10+10+10,1x42,1x30
______________
Komentarz:
Allahy - bardzo polubiłem robić brzuch przed treningiem nóg oraz grzbietu, super dogrzewa całą górną połowę ciała, wyraźnie podnosi termogenezę. Jest to bardzo mocno odczuwalne. Ciężary nie były jakieś wyszukane, ale sporawe, bo uważam, że kostki na brzuchu powinny być duże i pękate, a nie po prostu płaskie i zarysowane. Samymi przysiadami czy martwymi ciągami brzucha się nie rozbuduję, to tak jakby stwierdzić, że podczas parcia w toalecie rozbudujemy brzuch, więc nie trzeba go dodatkowo ćwiczyć. Sami rozumiecie jak to brzmi, nonsens.
Wspięcia na palce - tutaj było założone już dużo od razu na łydkownicy, więc tego nie ściągałem,zrobiłem 12 ruchów, zredukowałem ciężar o połowę zrobiłem 24, zredukowałem znów i 36, szczerze mówiąc skurcze na łydkach i ich kamieniowatość. Masakra.
Kickback - lubię to ćwiczenie, bo jest to bardzo mocne wejście na dwójkę + jest to ruch prostujący biodro, zatem mc na prostych po tym, można zrobić, ale nie trzeba, ja akurat dziś nie robiłem. Dwójka się spompowała jak należy. Czuć tą wypukłość tyłu ud i jest to fajne uczucie.
Uginanie podudzi leżąc - najważniejsze chyba dla tego ćwiczenia to to, żeby palce były cały czas zadarte w górę, dzięki czemu utrzymujemy to napięcie mięśniowe na dwójkach. Nie można po prostu robić sobie zamachów nogami, bo to bezcelowe. Musi być uczucie wyraźnego zgniatania pod kolanem i palenia. Wtedy to ma sens, moim zdaniem. Mi wystarczyło 60kg w ostatniej serii dla tej ilości powtórzeń i ledwo chodziłem.
Wykroki chodzone - dobry krok tutaj zrobiłem, że dałem jako pierwsze ćwiczenie właśnie wykroki chodzone, gdyż w tym ćwiczeniu czwórki rozciągają się od przyczepów początkowych aż po same końcowe, co fajnie modeluję nogę i ją wydłuża, przez co później można wpompować zdecydowanie więcej krwi - to dość kluczowe, bo jednak odżywianie mięśni jest sprawą priorytetową, a przynajmniej być powinno dla każdego. Zrobiłem 1 serię na 12-tkach, a drugą na 24-tkach i mi to wystarczyło.
Syzyfki - 1 seria na 30 ruchów z talerzem 5kg, syzyfki uważam, za o wiele cięższe ćwiczenie od przysiadów - zdecydowanie i będę to powtarzał stale. Tu palenie mięśniowe jest momentalne i nie do wytrzymania.
Przysiady ze sztangą na barkach - preferuję duże skoki obciążeń co serię dla takich ćwiczeń, bo zauważyłem, że po takim zabiegu czwórki grubieją bardziej i są bardziej gęste. Przez co optyka tych ud zyskuje na ostrości. 1 seria na 15 ruchów na 60kg, 2 seria na 8 ruchów (niestety) na 180kg - ważyło te 180 nie powiem, że nie. Miałem już zajechane czwórki i dwójki, ale pełne przysiady, kolega jeden przyasekurował w razie "w".
Wypychanie nogami na suwnicy - akurat było 250kg nałożone to zostawiłem to i zrobiłem 10pow od szczytu do połowy, 10pow od dna do połowy i 10pow pełnych. W kolejnej serii zredukowałem ciężar do 160kg i zrobiłem 42 powtórzenia (2 oczka) i w ostatniej serii na 100kg zrobiłem już tylko 30powtórzeń. Ale to wystarczyło. Uda jak baniaki i nawet na swój sposób docięte mimo, wtłoczonej dużej ilości krwi.
Narazie w czwórkach odpuszczam sobie wyprosty, wrócę do nich na redu, wtedy mi będzie zależało mocno na separacji i definicji, więc póki co odpoczywam sobie od tej mega izolacji i skupiam się na ruchach kucznych i przysiadowych w treningu ud.
Nic więcej nie mam do dodania. Pozdrawiam
