Dzisiaj u mnie pierwszy raz od dłuższego czasu wyszło słoneczko :)
Może nie najcieplej, ale 2h nad wodą sprawiło że mnie lekko chwyciło. Dzień idzie dobrze, pora karmienia już za mną. Pamiętam że w którymś magazynie czytałem odnośnie zimnych napoi w ciepłe dni. Ano taką ciekawostkę wyczytałem, że picie zimnych napoi (czyt. wspomożonych kostkami lodu) 'pomaga' spalić ok 70kcal dziennie. Patrząc optymistycznie to prawie 500kcal tygodniowo do przodu. Nie wiem ile w tym jest prawdy, ale jeżeli to fakt, jestem o te kcal do przodu, jeżeli nie, przynajmniej jest to jeden z dobrych sposobów na ułatwienie sobie życia w ciepłe dni (o lipcu panowie nie rozmawiamy, to była katastrofa.. miejmy nadzieję że sierpień dopisze).
Dodatkowo w kolejnej gazetce czytałem o tym, że biegając tuż przed treningiem siłowym, uefektywniamy spalanie kalorii. Niby niewiele więcej leci, no ale zawsze to coś do przodu jest. Dlatego tak kiedyś naszło mnie na dzielenie
treningów aerobowy. Jak widać trafiłem nawet dobrze w to. Mniej nudy, więcej energii.
ps - dalej nie mogę sobie przypomnieć tych pytań z wczoraj, może w niedalekiej przyszłości :D