Biniu, nie wiem, czy to dobry pomysł pytać o takie rzeczy w tym temacie, ale zaryzykuję.
Niby
Jem/Nie jem sprzyja zdrowiu - tak pisałeś w PB :)
Ale - mam problem, wspominałem chyba nawet tutaj już o tym. Na 5-posiłkowej diecie miałem często taką sytuację, że jak ćwiczyłem i po treningu byłem narażony na jakieś kaszlące osoby, to najczęściej na drugi dzień byłem już chory. Dodam, że staram się unikać "zagrożeń", a i tak mi się dostawało. Piję herbaty ziołowe + witamina C, itp. - nic nie pomagało się uchronić.
Teraz jestem trochę w desperacji, bo nie ćwiczę już 2 tygodnie. Moja partnerka, z którą mieszkam, jest chora, przez co codziennie narażam się na zarażenie - uważam jednak, ale boję się, że po treningu jednak nie uda mi się uchronić przed chorobą.
Ćwiczyć? Nie będzie miało to wpływu na moją odporność, czy dać sobie spokój jeszcze do tygodnia?
Jak to jest z odpornością organizmu po treningu? Organizm ma dużo do roboty, regenerując mięśnie, więc chyba jest bardziej narażony na wirusy? Czy przy Jem/Nie jem jest inaczej? Lepiej?
Może walnąć sobie lekkie FBW zamiast Push&Pull + nogi + ABS II?