1.Raz jak ćwiczyłem na siłce wpadła ekipa z obozu jakiegos(chyba jakiś lekkoatletyczny).Wszyscy od razu do atlasu(stanowisko do robienia klatki) i dawaj "który więcej".Rajcowali się jakby pierwszy raz na oczy widzieli atlas.Był wśród nich "szef"(na imię miał chyba Andrzej).Można było poznać po grubym głosie i dawaniu rad wszystkim naokoło.Próbował wycisnać jakieś 85 kg na atlasie(oczywiście 1000 razy łatwiej było na tym atlasie niż na sztandze).Widać,że nie daje rady,że już nie może.Nagle się zerwał i:
"AAAAA!!!Ale mnie skurcz w nodze złapał!".
2.Robie sobie biceps sztangielką 10 kg no i w miarę szybko i dobrze technicznie,bo miałem siłę.Podchodzi do mnie koleś,który pierwszy raz był u nas na siłowni(widać,180 tak na oko z 60 kg wagi)i mówi:
"Ej!Weź sobie może mniejszy ciężar i rób dokładniej..."
Nic mu nie odpowiedziałem.
"AAAAA!!!Ale mnie skurcz w nodze złapał!".
2.Robie sobie biceps sztangielką 10 kg no i w miarę szybko i dobrze technicznie,bo miałem siłę.Podchodzi do mnie koleś,który pierwszy raz był u nas na siłowni(widać,180 tak na oko z 60 kg wagi)i mówi:
"Ej!Weź sobie może mniejszy ciężar i rób dokładniej..."
Nic mu nie odpowiedziałem.
