paula.cw: Głównie tłuszcze raczej wysokie, koło 80, nawet chyba więcej, i węgle niezbyt wysokie, tak ze 150, a na pewno poniżej 200. Tak przez dłuuugie miesiące i w sumie nic się nie działo (ciągle bez @).
Carb cycling był, a z nim 3 treningi FBW i 3x wytrzymki z aero – wtedy nastąpiła jakaś tam rekompozycja (czyli w sumie jedyna zmiana w mojej karierze), ale to było dla mnie mocno wymagające (bodajże po pierwszym tygodniu "znikąd" pojawiła się nikła @... i na tym koniec).
Potem znowu wysokie tłuszcze, może trochę wyższe węgle niż przedtem, ale kierunek mniej więcej ten sam.
Gdzieś po drodze próba z B/W/T 100/190/70 (coś koło tego) i szybka rekompozycja w złą stronę.
No i teraz ostatnio obcięcie tłuszczu i wysokie węgle, nawet do ponad 300g, czyli, jak dla mnie, mega dużo; kalorii też przy tym na bogato.
Potem zmiana na to, co teraz, czyli prowadzące w złą stronę niewybranie pomiędzy T i WW.
Tylko u mnie przy Carb Cycling kalorie nie zależały od DT i DNT: to było stale wysokie białko i 2dni T bez WW, 2dni T i WW średnio, 2dni T nisko, WW wysoko, 1 dzień bez liczenia – DNT, a DT w każdy pierwszy dzień nowego rozkładu. (Miałam to od rzabby; podobnie jadła i ćwiczyła swojego czasu tutaj któraś forumowiczka, nie wiem, czy nie atraMento.)
nolose(...)
Jako że na wyższych T (70-80) i raczej wysokich WW (170-200) raczej się otłuszczam, stwierdziłam, że powinnam może wybrać albo T, albo WW. W związku z tym i na podstawie, jak choć trochę znam swoje reakcje, mam kilka opcji:
1) wrócić do niskich T i wysokich WW (tylko wtedy to z już 5 posiłkami, w 4 wychodzi za dużo WW na posiłek) – mogłam przy tym jeść dużo, ale to niedobrze mi wpływa na @...;
2) trzymać wysokie T i obniżyć WW (do ok. 30-40 na posiłek, co daje w sumie coś w okolicach 120-160WW);
albo też działać w obrębie posiłków:
3) ogólnie wysokie T i niskie WW, a potreningowo dużo WW bez T;
albo w obrębie dni:
4) DNT wysokie T, DT wysokie WW – tak nigdy nie robiłam;
5) jakiś Carb Cycling, np. 2dni tylko T bez WW, 2dni średnie T i WW, 2 dni niskie T i wysokie WW – na tym kiedyś byłam i jest to wymagające organizacyjnie – w sensie nie mogę sobie zjeść czegokolwiek – i psychicznie, ale coś wtedy nawet zbudowałam… (Tylko do tego jeszcze raczej inny trening, ale o nim niżej.)
6) rzucić liczenie i jeść każdego dnia inaczej <-- cóż, to to raczej nie, bo chciałabym poprawić również przy pomocy diety sylwetkę-bf oraz ogarnąć kwestie ospałości/zmęczenia/zamulenia.
(...)
Opcja 1 - chodzi o e... objawy fizjologiczne. Tak może jednak bez szczegółów na forum, bo się jednak krępuję
Opcja 2 - obecnie mam wysoko i T i WW, a ścięłabym jeszcze WW na korzyść T, także jednak trochę bardziej ukierunkowane by to było, a nie że dużo i tego i tego.
Opcja 4 - bardziej coś w stylu DNT B+T, DT B+WW (ale to musiałabym na 100% wiedzieć, czy dany dzień będzie DNT czy DT, także średnio mi to podchodzi).
Opcja 6 - o nie, nie chcę sobie obrzydzać nieliczenia ;P Jak nie liczyć, to nie liczyć – taka "dieta wakacyjna"

A ogarnianie makro mimo niewklepywania miski do dziennika prowadziłoby do stresu mimo pozornego - sztucznego luzu, więc to zupełnie bez sensu; tak to widzę.
I dzięki za odzew
ŚRODA
leki/suple: Euthyrox N25; Jodid 100; Selen + wit. E; MagneUp! x2;
płyny: woda, wywar z siemienia lnianego, herbaty
4h przerwy między posiłkami – za dużo: lekkie mdłości/słabość. Będę chodzić wszędzie z jedzeniem albo je sobie organizować, trudno. Chyba muszę uwzględnić fakt, że hipoglikemia to po prostu choroba i nie ignorować sygnałów organizmu, nie krygować się, tylko zwyczajnie reagować. O.
CZWARTEK
leki/suple: Euthyrox N25; Jodid 100; Selen + wit. E; MagneUp! x2;
płyny: woda, pokrzywa
Niby liczy się bilans, ale te ostatnie późne posiłki muszę zmienić/wyeliminować. Plus te odstępy czasowe – dlatego też muszę ustalić jakieś konkrety co do diety, bo jak sobie nie ustawię jedzenia, to jem dużo na raz (bo lubię

) i potem
nie czuję głodu, ale senność czy słabość owszem.
Cholera, nie wyrobiłam się dziś z treningiem… Więc teraz albo zrobię i jutro, i pojutrze, albo będą tylko 2 w tym tygodniu :/ Wnioski: a) lepiej się ogarniać, bo pomylenie się o godzinę psuje koncepcję

, b) znowu: dzielony jest korzystniejszy niż FBW.
+rowerem po mieście 15min x2, 20min. x2 – w drugiej części dnia byłam zmęczona, a nogi podczas jazdy czułam dziwnie mocno po trzech dniach bez siłowni (ale to nie DOMSy, zresztą nie mam ich przy tych zestawach treningowych praktycznie w ogóle) i nie wiem, co to miało znaczyć.