Maria, dopiero się zapisałam, ale dam znać po pierwszych zajęciach (w niedzielę)
no, a wczoraj wymęczyłam sobie plecy. o dziwo, trening fajnie poszedł (a o mało co się nie odbył)
1. na początku było spoko, nie dokładałam, poprostu mocniej się pochyliłam,, ale później musiałam się podzielić sztangą, więc przerwy wychodziły dłuższe
2.ok
3.ok
4.okazało się, że mocno drę czworobocznym, ale już jest ok.
dieta, leki i suple jak wczoraj:P
Zmieniony przez - kebula w dniu 2016-05-26 15:45:01
Niema nic gorszego niż bycie więźniem własnej głowy, pędzić za ideałem którego nie istnieje kosztem wszystkiego: zdrowia, relacji przyjacielskich/rodzinnych, kosztem bezcennych minut życia, które nigdy nie wrócą..
aktualny dziennik: http://www.sfd.pl/Kebula_w_remoncie_part_2-t1142515.html


