Ruda, taki sam brzuch mam ja, moja mama, która jest mniej więcej ogólnie mojej postury, moja siostra (która cała jest sucha, waży 55kg a jednak ten dół brzucha jest) i powiem Ci szczerze, że wszystkie tak okropnie panikujemy.. a moja mama jest zdecydowanie największą panikarą z nas trzech

i może to tak brzmi, jakbym trzęsła się tak strasznie przed pomiarami, po tym co piszę, ale aż tak strasznie źle ze mną nie jest

pomiary wyszły dvpnie i staram się po prostu wziąć to na klatę. ale ogólnie, tak w życiu, przejmuje się strasznie wszystkim i niestety nie umiem nic na to poradzić, taka już po prostu jestem.. Chyba po prostu za dużo myślę i analizuję
Myślisz, że stres i ogólne podejście do życia poważnie może mieć tak znaczący wpływ na wygląd brzucha? jak patrze w lustro, na pewno widzę, że zmieniła się jakość ciała, ale mam wrażenie, że ta głupia opona stoi w miejscu, za to widać, że chowają się już pod nią całkiem fajne mięśnie, nauczyłam się je nawet troszkę napinać, tak, że całkiem nieźle to wygląda, ale przecież nie o to chodzi, żeby z wiecznie napiętym brzuchem chodzić
Wrzucam podsumowanie, z którego bardzo średnio jestem zadowolona.. w skali 6 tygodni oczekiwałam chyba, że troszkę więcej poleci, zwłaszcza jak oglądałam dzienniki i spadki innych dziewczyn.
Jeśli chodzi o pomiar 'pod biustem' to chyba nie potrafię sobie sama tego porządnie zmierzyć, za każdym razem wychodzi coś innego

poza tym, plecy wydaje mi sie troszke urosły, więc to może być też przyczyna.
Dodałam nowy pomiar - najszersze miejsce brzucha, szkoda, że na samym początku o tym nie pomyślałam, skoro jest to miejsce, z którym mam największy problem..
No i ten brzuch.. Kurcze nie wiem, co źle robię, że on praktycznie w miejscu stoi. Staram się trzymać bilansu, ćwiczę, łykam wszystkie te dodatkowe rzeczy jak: kurkuma, kozieradka, melisa, bcaa, witaminy i jakos nie wychodzi mi.. wyeliminowalam nabiał całkowicie, zboża wszystkie też i mogę z ręką na sercu powiedzieć, że taką michę (całkowicie beznabiałowo-ziarnową), trzymam już od pelnego tygodnia.. Wkurza mnie to troche, bo na prawde się staram, a tu lipa..
Uda troszkę na + ale wydaje mi się, że z korzyścią dla mnie. Na pewno robią się bardziej umięśnione i mniej galaretowate, plus dodatkowo dość mocno dostają w dvpę przysiadami
ahh, właśnie, ATG strasznie daje popalić moim
kolaną, strzelają tak niemiłosiernie, że się to w głowie nie mieści! zostało mi jeszcze 4 dni.. robić dalej?
Dziewczyny, czekam na dalsze wskazówki co do odżywiania, być może robię coś źle? Nie wiem szczerze mówiąc sama, co może mieć wpływ na to, że progresu brak (ostatnie wtopy całkowicie jednorazowo były, a tak to micha czysta)
