Witam wszystkich.
Dziś jest mój pierwszy dzień bez owalnej, ceglastej tabletki :)
Po ośmiu miesiącach zakończyłam kurację. Pryszcza na twarzy nie miałam od ponad pół roku.
Na początku podchodziłam do tego wszystkiego bardzo poważnie i odpowiedzialnie - nie jadłam mięsa bo miałam za wysoki cholesterol, badania robiłam co miesiąc, nie piłam piwa, nie jadałam słodyczy.
Po paru miesiącach wrzuciłam na luz. Przestałam się przejmować cholesterolem (w sumie nie miałam czym bo cały czas był bardzo dobry), do jadłospisu wróciło mięso i słodycze, kilka razy zdarzyło mi się popić tabletkę piwem. Zaczęłam ćwiczyć, jeździłam na koniach, na snowboardzie.
Jednym słowem robiłam wszystko to, co robiłam przezd izo.
Różnice jednak pewne były - trochę szybciej się męczyłam i bardzo szybko po wysiłku bolały mnie stawy.
Męczyła mnie też bardzo sucha skóra - pomadka na stałym wyposażeniu, krem do rąk w domu, samochodzie, pracy, torebce ...
Przeszkadzały mi też wolno gojące się rany.
Zjadłam w sumie 10 opakowań Izoteku 20 mg, co w przeliczeniu na kilogram masy ciała dało wynik ok. 130 mg.
Początkowo dawka 20 mg - skutki uboczne były niezbyt uciążliwe.
Pod koniec chciałam przyspieszyć i przeszłam na 40 mg co trochę mi zaszkodziło bo przesuszyłam skórę twarzy (byłam akurat w Austrii na desce i śnieg, wiatr i słońce zrobiły swoje) i teraz mam kilka niewielkich ranek.
Nie przyjmuję do wiadomości, że pryszcze mogą wrócić.
Odzwyczaiłam się od nich :)
Dziś jest mój pierwszy dzień bez owalnej, ceglastej tabletki :)
Po ośmiu miesiącach zakończyłam kurację. Pryszcza na twarzy nie miałam od ponad pół roku.
Na początku podchodziłam do tego wszystkiego bardzo poważnie i odpowiedzialnie - nie jadłam mięsa bo miałam za wysoki cholesterol, badania robiłam co miesiąc, nie piłam piwa, nie jadałam słodyczy.
Po paru miesiącach wrzuciłam na luz. Przestałam się przejmować cholesterolem (w sumie nie miałam czym bo cały czas był bardzo dobry), do jadłospisu wróciło mięso i słodycze, kilka razy zdarzyło mi się popić tabletkę piwem. Zaczęłam ćwiczyć, jeździłam na koniach, na snowboardzie.
Jednym słowem robiłam wszystko to, co robiłam przezd izo.
Różnice jednak pewne były - trochę szybciej się męczyłam i bardzo szybko po wysiłku bolały mnie stawy.
Męczyła mnie też bardzo sucha skóra - pomadka na stałym wyposażeniu, krem do rąk w domu, samochodzie, pracy, torebce ...
Przeszkadzały mi też wolno gojące się rany.
Zjadłam w sumie 10 opakowań Izoteku 20 mg, co w przeliczeniu na kilogram masy ciała dało wynik ok. 130 mg.
Początkowo dawka 20 mg - skutki uboczne były niezbyt uciążliwe.
Pod koniec chciałam przyspieszyć i przeszłam na 40 mg co trochę mi zaszkodziło bo przesuszyłam skórę twarzy (byłam akurat w Austrii na desce i śnieg, wiatr i słońce zrobiły swoje) i teraz mam kilka niewielkich ranek.
Nie przyjmuję do wiadomości, że pryszcze mogą wrócić.
Odzwyczaiłam się od nich :)
(no skinoren niby tez)
, ale naprawde trudno mi do teraz uwiezyc sie nie mam tego gowna na twarzy