Cześć,
moja historia wygląda tak, zawsze byłem chuderlakiem o drobnych kościach lekko zatłuszczonym (skinnyfat), w wieku 14 lat zacząłem chodzić na siłownię, ale wiadomo jak to jest na początku, przez 2 lata praktycznie znikome postępy, później zacząłem sporo jeść, mięśnie ładnie rosły byłem z nich zadowolony, ale się zatłuściłem trochę, największy byłem jakoś w wieku 21 lat, później kompletny brak ćwiczeń przez kila lat, śmieciowa dieta typu 1 kanapka dziennie lub obżeranie syfami i alkohol doprowadziły mnie do stanu jak na 3 pierwszych zdjęciach, od 1 sierpnia tego roku postanowiłem wrócić do ćwiczeń (ćwiczę w domu), teraz dążę do wysportowanej wszechstronnej sylwetki. Chciałem najpierw pozbyć się trochę tłuszczu więc postawiłem na 3 miesięczną pseudo redukcję połączoną z ogólnym rozruchem. Pseudo, ponieważ on poniedziałku do połowy piątku trzymałem dietę, od piątku wieczorem do połowy niedzieli żarłem co mi wpadło w ręce, głównie śmieci i spora ilość fastfoodów, przez 3 miesiące wypiłem z 10 piw, raz 4 a tak od czasu do czasu po dwa jak się wychodziło ze znajomymi. Co do diety, to ustaliłem sobie żeby jeść około 2000kcal i tak jadłem przez całą redukcję( z wyjątkiem weekendu, gdzie sporo przekraczałem!). Dużo ćwiczyłem, dużo aerobów, w połowie redukcji się dowiedziałem, że za dużo cardio może upośledzić redukcję, no, ale już chciałem dociągnąć do końca;) Po 7 pierwszych tyg zrobiłem sobie tydzień przerwy od ćwiczeń, dietę trzymałem, później dopadło mnie chyba przetrenowanie, bo nie miałem w ogóle weny, więc znowu tydzień przerwy tym razem cały tydzień obżerałem się śmieciami. Co śmieszne, jak się zważyłem po tym tygodniu ważyłem mniej ;)
WYMIARY:
wzrost: 175 cm
waga: 76,6 kg -> 63 kg
obwód pasa (na wysokości pępka): 94cm -> 75cm
ZDJĘCIE
Od przyszłego tygodnia drastycznie obcinam aeroby, pomału zwiększam kaloryczność i przechodzę
na masę próbując się nie zatłuścić ;)