Barki, tricepsy
Plecy tak bolą, że odpuściłem sobie dziś wszelakie wyciskania, ale i tak było zacnie!
Unoszenie sztangielek przodem stojąc - kończyłem na 24-tkach, świetnie czułem te przednie aktony, miazga, barki w moment się spompowały, regres zrobiłem z drążkiem wyc. dolnego z bardzo wolniutkim negatywem i szczytowym napięciem, szok!
Unoszenie bokiem - miało być wylewające, ale zdecydowałem się na rozchylanie płaszcza, co mogę tu napisać odnośnie boków: 3-4 miesiące temu robiłem to na b. dużych ciężarach, oszukane, bo wiem, że siła jest najszybszą drogą do czucia mięśniowego, faktem jest, że barki zawsze mi szły mozolnie, czekałem na moment w którym poczuje prawdziwe palenie już od 1 pow! i się doczekałem - dzisiaj! robiłem ze szczytowym napięciem, kluczem jest dopięcie barkami - większość rozumie przez to zrobienie szrugsa... a to jest banalne tak naprawdę - jak nie wiemy jak dopiąć daną partią/grupą to zasugerujmy się zawsze zasadą współskurczu - w przypadku tricepsów wystarczy napiąć bicepsy, a w przypadku barków całe ramiona, bo przednie i boczne aktony leżą zaraz za bicepsami i tricepsami, więc siłą rzeczy napinając ramiona MUSZĄ spiąć się i barki, nie ma filozofii. Tak kurevsko piekło, że bajka:) na barkach żyły powychodziły, świetna sprawa. Już je czuję, poprawiłem je też dość mocno, to jest dobra droga.
Francuz jednorącz stojąc - kończyłem na sztangielkach 27kg, zauważyłem w tym ćwiczeniu, że trzymanie łokcia blisko ucha powoduje przeciążenia łokci. Siła spada centralnie w dół, gilotynując nam więzadła, kość ramienna mocno napiera na torebkę stawową i stan zapalny gotowy to pierwsza obserwacja, a druga jest taka, że ćwiczenie wykonane w taki sposób jest wykastrowane ciężarowo - nie fajnie, bo tricepsy lubią ciężar. Łokieć lekko z boku a sztangielka opada na bark a nie za potylicę i jest świetne czucie tricepsów, wręcz maxymalne. Jest różnica jak cholera.
Wjazdy głową pod sztangę - w podporze przodem, dłonie na sztandze, wjeżdżamy głową pod sztangę(czyli pomiędzy nasze łokcie) trzymając łokcie wąsko - niby ćwiczenie z własnym ciężarem, a wcale nie jest lekkie, jest bardzo ciężkie. A tricepsy czuć już od 1 dopięcia.
Prostowanie ramion z drążkiem wyc. górnego nachwytem w opadzie tułowia - inna praca dla tych tricepsów, inny kąt. Takie 2 główne zalety zauważyłem - łokcie nie opierają się o boki tułowia, więc większy angaż samych tricepsów, większa ich izolacja i to, że będąc w opadzie napieramy dodatkowo własną wagą ciała, więc jeszcze większy ciężar dla tricepsów.
Prostownik grzbietu nie musi stabilizować, jest wyłączony, tricepsy przejmują wszystko. Ćwiczenie miazga, do tej pory nie mogę ramienia wyprostować! tak mi się spodobało, że w bonusie zrobiłem sobie tak samo, tyle, że podchwytem... kaput z tricepsami.
Łydki też dziś zrobiłem, jeszcze ich nie czuję tak jakbym chciał, ale już zaczynam powoli to czytać :) wolny negatyw w dół - 0 palenia, kompletnie nic. Szybki negatyw - palenie maxymalne, to też podejrzewam wynika ze współskurczu z piszczelowymi, one wykonują wiele ruchów na codzień, więc to dla nich żadna rewelacja taki wolny ruch. Dalej : bez obciążenia - dupa, a nie czucie trójgłowych łydek, nawet z maxymalnym szczytowym napięciem. Poprosiłem partnera żeby mocno mnie dociskał za barki w dół - rewelacja! łydki popuchnięte, palenie maxymalne. Z kolei płaszczkowate - mogą być wolne ruchy, ale tych ruchów musi być maxymalnie dużo. Wniosek prosty - trójgłowy łydki - duże ciężary z dopięciem i maxymalnym rozciągnięciem na dole, płaszczkowaty - małe ciężary, dużo ruchów też z dopięciem. Nie pozostaje mi nic innego jak doyebać solidny ciężar na smitha stojąc na podwyższeniu i robić wspięcia :) Filmy później