volvo - dzięki. Ostatnio miałem ciężki okres bo mimo, że zdjęcia jakieś wyszły to nie jestem zadowolony. Jestem zły na siebie, że diety nie trzymam na poziomie 90%. Teraz powoli to się zmienia i mam nadzieję, że z pasa troszeczkę zleci.
Patryk - ręce rozkładam jak pomyślę o barku ale z drugiej strony zaczynam wierzyć, że małymi ciężarami też można coś zbudować. Po części kontuzja mnie do tego zmusiła i miłość do ciężarów. Ale pokombinowałem i widać, że chcieć to móc.
Hm... w kielni .... idę na rekord może dam zdjęcie z miarką bo nikt nie uwierzy
Matt - forma nie najgorsza el i też nie najlepsza. Teraz troszeczkę bardziej zaczynam się pilnować i wywalam chleb, który mnie gubi. Dla mnie to porażka ale co zrobić jak tak go lubię
Wlecę do Ciebie, nadrabiam zaległości bo troszeczkę miałem wyjazdów dlatego lekko się opuściłem. Od wtorku wszystko wróci do normy...
Skodzio - do tego czasu nabierzesz masy i będziemy razem straszyć na plaży
REFLEKSJA:
Jak wspominałem wcześniej
kontuzja barku zmusiła mnie to trenowania na mniejszych ciężarach. Na początku wiadomo pomyślałem, porażka na maxa itp. Zamiast załamywać się poczytałem, poszukałem na necie i postanowiłem wypróbować treningu na małych (50-60%) ciężarach i jak widać całkiem to wychodzi. Każde powtórzenie kontrolowane aż do mega palenia a jak mi mało to skracam na maxa przerwy między seriami. Wykonuję se SS, serie łączone, gigant serie a nawet czasami PP fakt tylko 50-60kg ale bardzo wolno opuszczam i zwiększam liczbę powtrz do 12-15.
Zobaczymy co wyjdzie na zdjęciu ale szału nie oczekuję gdyż wiem, że to nie problem stawowy tylko przednia część mięśnia naramiennego. Wygląda mi to na naderwanie lub coś w tym stylu ale mam nadzieję, że USG pomoże w postawieniu diagnozy. Do tego czasu muszę trenować dalej na różowych ciężarach ale lepsze to niż nic...
Zmieniony przez - Wuchta34 w dniu 2011-03-06 12:12:34