Siemanko.
Nie pisałem wcześniej, bo postanowiłem napisać jednego dłuższego posta, opatrzonego dodatkowo fotkami. Myślę, że tak będzie ciekawiej. Tak więc zaczynamy:
Do domu wróciłem chwilę przed 14:00 i wziąłem się za robienie obiadu. Nic nowego, ale postanowiłem zrobić parę fotek z jego przygotowywania. Na patelnię zarzuciłem trochę oliwy i przyprawiłem kurczaka.
Do mikrofalówki powędrował natomiast wcześniej ugotowany makaron - dokładne 100g.
Mięsko smażyło się na patelni... (BTW muszę w końcu pomyśleć o zakupie kolejnego sprayu do smażenia, w dobrej cenie jest ten w Sklepie SFD i o nim myślę - pewnie zamówię razem z carbo niedługo).
...a ja wziąłem się za przygotowanie sałaty, do której dodałem wcześniej zakupiony jogurt naturalny i trochę soli do smaku.
Tak wyglądał mój posiłek. Kurczak dziś smakował wyjątkowo dobrze, więc z posiłkiem uporałem się dziś bardzo szybko.
Wracając ze szkoły, zakupiłem w księgarni
"Podręcznik kierowcy kategorii B", który niewątpliwie stanie się teraz moją ulubioną (i obowiązkową wręcz) lekturą. Kolega obiecał jeszcze załatwić od znajomej płytkę z testami, która u prowadzącego kurs kosztuje 15 zł. Trochę wydatków i tak będzie, także tymi kilkunastoma złotymi w kieszeni zdecydowanie nie pogardzę.
Jakąś godzinę po obiedzie zacząłem czytać
"Lalkę" Bolesława Prusa. Z I tomem muszę uporać się do wtorku. Jako, że tradycyjna forma działała na mnie wręcz usypiająco, znalazłem lekturę w internecie:
http://univ.gda.pl/~literat/lalka/index.htm i przyznam, że szło całkiem nieźle... do czasu, bo po pół godziny zdałem sobie sprawę, że zasypiam w pozycji siedzącej

. Przypomniałem sobie o moich 'suplementacyjnych' obowiązkach i wypiłem drugą porcję kreatyny - dziś był to
NOZ, bo rano łyknąłem zdecydowanie lepszy w smaku
Xpand, a
dodatkowo łyknąłem 3 tabletki kofeiny (tj.
600mg), co chyba pomogło mi się obudzić, bo potem zaliczyłem kolejne 3 rozdziały i oczy już się nie zamykały.
Kofeina nie działa na mnie pobudzająco, gdy jestem 'świeży', ale w wypadkach takich jak ten chyba jednak co nieco daje i pozwala się przebudzić.
Właśnie zabieram się za kolejny posiłek. Od czasu pojawienia się wiadra z
Elite Whey'em jest to niezmiennie makaron z porcją tego właśnie białka. Po wyczyszczeniu michy przygotuję bułkę pełnoziarnistą z wędliną, twarogiem i warzywami i zabiorę ją ze sobą do Agatki, która obiecała podszkolić mnie z matematyki, jako, że jutro szykuje się kolejna kartkówka, tym razem z ciągów arytmetycznych. Na szczęście, nie są to trudne tematy i raczej dam sobie jutro radę.
Po powrocie, zapewne, znowu wezmę się za
"Lalkę" i będę czytał... aż znowu usnę na krześle.
Dzień ogólnie bardzo lajtowy, samopoczucie super, tylko szkoda, że pogoda się popsuła, bo właśnie przestał padać deszcz. Mam nadzieję, że kolejne opady nie wystąpią, hrhr.
Na ewentualne pytania odpowiem wieczorem.
Pozdr.