Trump przywraca tradycyjny test sprawności w szkołach USA

Prezydent Donald Trump podpisał 31 lipca 2025 roku rozporządzenie wykonawcze, które przywraca do szkół publicznych Prezydencki Test Sprawności Fizycznej. Program ten funkcjonował w USA od lat 50. do 2012 roku i został ponownie aktywowany w ramach kampanii „Make America Fit Again”. Zgodnie z decyzją, test ma być przywrócony przez Radę Prezydencką ds. Sportu, Sprawności i Żywienia.

Co obejmuje test?

Test składa się z klasycznych ćwiczeń: biegu na dystansie jednej mili (ok. 1,6 km), brzuszków, pompek lub podciągnięć, a także testu elastyczności (siad z wyciągniętymi rękami). Program przewiduje także nagrodę dla najlepszych uczniów – Prezydencką Nagrodę Sprawności Fizycznej, przyznawaną za osiągnięcie wysokiego pułapu wyników.

Skąd pomysł i kto będzie go nadzorował?

Program został zainicjowany w latach 50. przez prezydenta Eisenhowera, jako reakcja na badania wskazujące na pogarszający się poziom sprawności młodzieży. W 2012 roku, za prezydentury Obamy, test został zastąpiony przez model mniej konkurencyjny i bardziej inkluzywny – Youth Fitness Program. Obecnie wskrzeszenie testu ma na celu walkę z rosnącą otyłością, brakiem aktywności fizycznej i niską gotowością do służby wojskowej.

Na czele Rady ds. Sportu i Żywienia stanie Robert F. Kennedy Jr., a w skład rady mają wejść m.in. znani sportowcy i postaci świata sportu (między innymi golfista, zawodnik NFL, przedstawiciele WWE i legendy kobiecego sportu).

Kontrowersje vs powrót do klasyki

Reakcje środowisk wykształceniowych i ekspertów są mieszane. Zwolennicy uznają powrót testu za ważny krok w odbudowie fizycznej kultury młodzieży. Przeciwnicy ostrzegają, że ponowne wprowadzenie oceny w stylu „kto jest najlepszy” może wywoływać stres, rywalizację niezdrową i poczucie porażki u słabszych uczniów. Badania pokazują, że takie testy są jedynie narzędziem – aby miały sens, muszą być połączone z edukacją, wsparciem nauczycieli i zdrowym podejściem do aktywności.

electro

Warto przeczytać

Komentarze (2)
_Knife_

Nic to nie da, system jest zły, edukacja leży, ludzie mają błędne nawyki i katastrofalny styl życia. Może sie ogarną, jak oczekiwana długość życia im spadnie do 55-65 lat, ale wątpię. Juz teraz widac, ze prognozowany czas zycia sie zatrzymal
I oczywiście, to nie jest tak jak myślimy. Jest jak w Polsce, idę na basen, mam 108 kg przy paroprocentowym BF, a obok mnie 3 facetów i 2 kobiety z ilością fatu rzędu 35-40%, dosłownie wylewa sie, nawet piersi u spasionego faceta, to takie tłuszczowej naleśniki, wyglądają jak złożone spojlery, przykrywające mięsień prosty brzucha i zębaty. I co robili? Wpieprzali lody i jeszcze narzekali, ze sa srednie. Czyli obecnie na 1 osobę w formie przypada kilkadziesiąt chorobliwie spasionych. Rozrzut między długością życia tych grup osob bedzie katastrofalny. Średnia wyjdzie kiepska, bo zaniżą ją osoby niedbajace o zdrowie, tłuste. Rozmawiałem z Amerykaninem, w 2002 r. w Londynie. Powiedział dokładnie to samo. W USA jest cała masa spaślakow i dużo osób w doskonałej formie, przesadnie wytrenowanych i "dociętych". Ale jak sie popatrzy statystycznie, to te wytrenowane osoby nie mogą zmienić obrazu sytuacji. To samo widac w wojsku, są normy sprawnościowe, mamy młodych ludzi, co nie są w stanie zaliczyć wf, mimo iż normy wcale nie są wyżyłowane. Ale jak sie żre zupki chińskie, bułki pszenne, serki wiejskie, słodycze i fast foody, to cudow nie ma.

lordknaga

w usa takie cos nic nie pomoze, nigdy nie widzialem tylu spasionych ludzi i tak bardzo spasionych jak wlasnie amerykance, oni doloza jakas aktywnosc i mysla ze ludzie beda fit i straca troche wagi?