Witam Panowie.
Wczoraj miałem ciętego sutka. Nie byłem u dr Rylskiego (do którego swego czasu miałem się wybrać) lecz normalnie w szpitalu (znajomy kolegi robił mi zabieg), udało się za free, ale nie dlatego pisze.
Wczoraj po zabiegu miałem zrobiony opatrunek i mam założony bandaż elastyczny na klatce (trochę mi się krew polała i musieli to jakoś skutecznie zatamować). Widzę, że piszecie o jakiejś kamizelce, lekarz mi mówił, żebym dzisiaj przy zmianie opatrunku, dał już po prostu zwykły plaster.
Po co jest tak kamizelka ?
Tak się zastanawiam, czy by jeszcze przez 2-3 dni, po zmianie nie śmigać z tym bandażem.
Samo dziadostwo miałem dość sporych rozmiarów, jak mi to lekarz pokazał to dość się zdziwiłem, gdzie to badziewie się tak chowało. Dodam, że nie było to tak bardzo widoczne, wiele osób mówiło mi, że sobie wkrecam i nic tam nie ma, sam wczoraj miałem takie myśli, a jednak.
Po ilu dniach zaczeliście smarować tymi maściami?
aha, sam zabieg to nic strasznego, nawet aplikacja znieczulenia nie jest taka zła, coś jak lekkie ukłucie igłą
może w trakcie zabiegu, jak znieczulenie przestawało działa czułem czasami jakieś lekkie szczypanie, i przy końcu jak traktowali mnie prądem, czułem takie lekkie pier......cie

ale ogólnie było ok.
Zmieniony przez - _Richard_ w dniu 2012-10-27 16:59:24