Witam. Tez cos opowiem, chociaz moze to nie sa smieszne historyjki, a raczej ciekawe anegdotki ;)
Jak zaczynalem chodzic
na silke to zawsze nas bylo dwoch na silowni, ja i starszy koles, ciut ponizej 1.7 wzrostu, 60kg, chudy maly, ale najwiekszy sportowiec w promieniu przynajmniej 5 km. Jak ja podnosilem to on stal nademna asekurowal mnie i przy okazji mobilizowal "****a podnos to bo przekope dostaniesz" ;) No i pewnego razu podnosilem maxa 65 kg, prawie podnioslem, ale jak juz nie dalem rady to powiedzialem zeby wzial i ... puscilem :D Bylem poczatkujacy ale kumpel tez sie nadziwic nie mogl ze utrzymal i zalozyl na stojak tyle kg na biceps ;)
A druga to jak otworzyli w szkole silownie dla publiki, tzn. dla calej miejscowosci, przez pierwszy miesiac zlatywalo sie do tej malej budki z silownia po 50 osob z czego 20 nastoletnich lolitek. Leseczki niby cos tam jakies brzuszki, jakis steping, i takie tam, a naprawde zajmowaly sie podrywaniem czy w tym wypadku raczej w****ianiem facetow. Jeszcze poki tylko wypinaly majteczki z pod krociotkich miniow to dalo sie przezyc, ale najbardziej prze***ane bylo np. maksowac na klate, a laska kuca kolo laweczki, liczy rekami miesnie na klacie i chwali jakie ladne. Moze dla nich to byla wspaniala gra wstepna ;), ale ja mialem kilkadziesiat kilo nad glowa ;)