Hello wszystkim,
przede wszystkim gratuluje tym, którzy wytrwale dążą do upragnionego celu ściśle stosując sie do zasad MM - ja żywie sie njcześciej wg Montiego , ale na ścisłym wytrzymuje najwyzej tydzień, a właściwie 6 dni: zazwyczaj w niedziele łamię się i zjem a to jakieś winogronko, a to soczek pomarańczowy (akurat w domu jak na złość jest wtedy tylko z cukrem, albo pieczywo pełnoziarniste). Ale to zapewne z braku motywacji, bo jakoś nie zalezy mi na duzym spadku wagi(z 2-3kg byłoby satysfakcjonujace), a przede wszystkim na zdrowym odzywianiu, bez zbednego obciążania trzustki i wątroby.
Gratuluję tym którzy robią ciągłe postępy i zmieniają dietę na wegetariańską! Jestem lakto-owo-wege, ze szczególnym uwzględnieniem na lakto-owo. I właśnie dlatego wydaje mi się, że tak trudno jest mi wytrzymać na ścisłym MM - I faza jest raczej low-carb, więc nie jedząc mięsa, ryb i sycących
weglowodanów złożonych (pieczywo pełnoziarniste...) czuje ze moj organizm ma za mało dopalaczy, jestem senna - po prostu mój mózg otrzymuje za mało "cukru". Tym bardziej, że trenuję 2 razy dziennie przez 4 dni w tygodniu.
Ale staram się żywić wg II fazy MM i jestem dumna z tego, że mam silny zdrowy organizm dzięki swojej wolnej woli. Cieszę się, że znajduję wiecej takich ludzi :)
Do tych co długo żyją wg MM mam pytanie.
Kilkadziesiąt stron wcześniej ktoś ustalił, że MOnti zabrania spożywać śliwki kalifornijskie, bo podobnież sa z cukrem - Ma to potwierdzać ich błyszcząca skórka. Zastanawia mnie to bo kupuję śliwki paczkowane i na żadnym opakowaniu nie widnieje w składzie cukier jak przy owocach kandyzowanych, czy nawet jakiś konserwant jak w przypadku morelek. Dodam nawet, ze polskie suszone śliwki nabywane kiedyś przeze mnie na małomiasteczkowym targu wyglądają tak samo.
Interesuje mnie także odpowiedź na zadane przez któregos uczestnika pytanie, co do smażonych długo owoców. Sama takie przyrządzam i martwie sie czy aby na pewno nie wyrządzam przez to krzywdy swojemu ciału?
Co do sera żółtego - nie ma prawie wcale weglowodanów, wiec sam w sobie nie moze podnosić drastycznie poziomu cukru, ale tak jak to juz wielokrotnie tu wspomniano - kategorycznie zabrania sie spożywania go z węglowodami o IG>50 (ryz, pieczywo, ziemniaki). Organizm zawsze najpierw bedzie czerpał energie z węglowodanów (krótszy łańcuch -łatwiej przetworzyć na energie)więc to co będzie mu w danym momencie zbędne (tłuszcze) - przetransportuje do komóreczek i zgromadzi w formie zapasów. POlaecam wielokrotnie wspominane na formum "spagetti: z makaronu sojowego. Albo omlecik z białek z pomidorkami i posypany parmezanem.
Przypomne także że nie od tłuszczy zazwyczaj sie tyje, ale głównie od węglowodanów , w szczególności połączonych z tłuszczami. Trzeba pamietać o zdrowych tłuszczach, szczególnie zwracam sie do tych co jak ja nie jedzą mięsa, ani ryb( te mają najlepsze kwasy tłuszczowe). Ja przez swój sposób odżywiania, gdzie minimalizowałam tłuszcze nabawiłam sie problemów z cerą, błoną śluzówki, gdyż mimo ogromych dawek witamin i mikroelementów z owoców,część z nich (A,E), nie miały się w czym rozpuszczać i były wydalane z organizmu.
Jeszcze raz pozdrawiam wszystkich i upraszam o odpowiedź na moje pytanka.
Vanillia