Witam wszystkich serdecznie z okazji pierwszego posta na forum:)
Chyba jak wszyscy tu piszący mam pewien problem z kolanem;) Przejrzałem cały wątek, ale niestety nie udało mi się znaleźć odpowiedzi na nurtujące mnie pytanie. Może ktoś byłby w stanie mnie oświecić i pomóc rozwiać wątpliwości. A problem jest taki:
Półtora roku temu miałem robioną rekonstrukcję krzyżowego przedniego i szytą łąkotkę przyśrodkową. Wszystko było fajnie, pełna rehabilitacja, ćwiczenia we własnym zakresie, potem delikatny sport.
2 tyg. temu podczas delikatnej przebieżki znowu mi coś strzeliło w kolanie. Wyrok - ponowne pęknięcie łąkotki typu "
rączka od wiadra". I tu zaczyna się problem, bo są dwie opcje proponowane przez lekarzy:
1. Jeszcze raz próbować zszywać tę łąkotkę przy użyciu jakichś nowszych technik (to lekarz, który mnie ciął za pierwszym razem)
2. Wyrzucić ułamany fragment, bo jest duża szansa że jak pękał już 2 razy, to po szyciu może trzasnąć jeszcze raz (inny lekarz, ponoć też niezły specjalista)
Jak myślicie, która opcja byłaby lepsza?
Z góry dzięki za informacje
Pozdrawiam